Aktualności 2012

Przystanek Stawy

W dniach 20-22kwietnia rozpoczeliśmy sezon 2012 zasiadką na łowisku Przystanek Stawy w Grębowie . Na początek mała uroczystosć, a mianowicie przyjęcie do klubu nowego (starego) kolegi Piotra Rymarskiego(Rymka). Po ceremoni każdy zabral sie do pracy,aby zdążyć jeszcze położyć zestawy przed zmrokiem. Wnocy sporo sie dzieje… Rymek łowi jak się póżniej okazało największego karpia zasiadki [10kg]. Wsobotę w w dzień długo nie ma brań.Dopiero przed południem Seba i Rymek holują kilka karpi maluchów. U Adama sygnalizatory milczą jak zaklęte. po południu zmienia się pogoda i wyczuwa sie poddenerwowanie nadchodzącą burzą. Nie ma wiatru i jest bardzo ciepło. Zaczyna kropić deszcz i w tym momencie u Adama następuje branie . Okazuje się że to sum…(80cm). ciekawostką jest fakt iż zestaw był owocowy. Po godzinie przestaje padać deszcz i od tej pory już do końca zasiadki są brania u nas jak i u innych wędkujących na łowisku. Rasumując jak na pierwszą zasiadkę w tym sezonie bylo ciekawie .Złowiliśmy 14 szt. karpi (2-10 kg ) …i suma (80cm). Fotki w sezonie 2012

Zaśiadka na łowisku Wzory…..w kilku słowach

Przede wszystkim Piękne Łowisko !!!
Cisza , spokój , las do okoła łowiska . Wspaniały klimat do aktywnego wypoczynku. Miejsce świetne do tego aby oderwać się choć na chwilkę od codziennych obowiązków i doskonale wypocząć . Gospodarze łowiska bardzo życzliwi i sympatyczni. Byliśmy tam pierwszy raz więc służyli radą i fachową pomocą.
Więcej szczegółów można uzyskać bezpośrednio na stronie łowiska.http://www.lowisko-wzory.pl
Jeśli chodzi o nasze łowienie to :
Po raz kolejny zmagamy się z załamaniem pogody. W czasie gdy meldujemy się na łowisku pada deszcz i wieje bardzo silny wiatr. Od sąsiadów (obok stanowisko) dowiadujemy się że mimo załamania pogody , przed deszczem łowią karpia ponad 14 kg. Jest optymizm że wybór płytkiego fragmentu łowiska będzie OK. Jest piątek ok: godz. 20 bardzo szybko spada temp. W nocy jest 3-4 ‚C nie ma brań na całym łowisku . Tak mija pierwsza nasza doba. W dzień bardzo silny wiatr i co raz słońce lub deszcz . Sytuacja deprymująca . Zasięgamy informacji od innych ekip które zasiadają na łowisku że kompletnie nie mają brań ….. pogoda ? być może ?……. Trochę to nie sprawiedliwe ! Jak mamy kilka chwil na to aby spróbować oderwać się od rzeczywistosci , obowiązków codziennego życia ….to po raz kolejny brak stabilnej pogody. Ale nic……… próbować trzeba dalej.
Generalnie to jak na pierwszy raz bardzo urzekło nas łowisko . Gospodarze na prawdę wiedzą o co chodzi . I koszt łowienia normalny. Myślę że będziemy łowisko Wzory k. Nasutowa odwiedzać regularnie. Bo na prawdę warto.

zasiadka na ”3k”

W dniach 11-17 sierpnia swoich sił spróbowaliśmy na Łowisku „3 K ” w miejscowości Przylasek Rusiecki k/ Krakowa.
Z racji iż byliśmy tam pierwszy raz trudno było cokolwiek powiedzieć o rezerwacji stanowiska . Mimo tego wybraliśmy stanowisko nr : 12 . Jak się później okazało jak na pierwszy raz to wybór bardzo dobry. Za nim zestawy poszły do wody odwiedziliśmy sklep Fish Point w Karkowie aby dokonać zakupu pozwolenia na 7 dobowe łowienie , oraz uzupełnić braki przynętowo-sprzętowe. Po wizycie w sklepie Fish Point bez jakichkolwiek zahamowań stwierdzić można iż w tym sklepie kupimy wszystko co potrzeba do wędkowania nie tylko „karpiowania”……..pełen profesjonalizm obsługi …. i tu mały sympatyczny gest : okazało się iż kolega który nas obsługiwał ma rodzinę w Stalowej Woli i z chęcią służył wiedzą o łowisku .
Co do samego łowiska to : Zaraz na początku trochę pobłądziliśmy z dojazdem , dlatego iż łowisko „3 K” wchodzi w skład całego bardzo rozległego obszaru kilkudziesięciu łowisk z których każde ma innych opiekunów w postaci róznych kół PZW z kilku miejscowości.
Ale nic ….Tak to jest za pierwszym razem …Jedzie się bardziej po naukę niż po łowienie. W końcu docieramy na miejsce i od razu miłe zaskoczenie . Jesteśmy bardzo mile przywitani przez sąsiadów z następnych stanowisk , a łowili koledzy z Krakowskiego Klubu Karpiowego ….. bardzo ich pozdrawiamy i Wielkie Dzięki za wszelkie informacje dot . 12 stanowiska. jak i samego łowiska .
Czas nieubłaganie mijał , pogoda bardzo nie ciekawa, podczas zasiadki chyba tylko raz tak naprawdę wyszło słońce a tak to cały czas deszcz ……Ale za to brań było sporo . Co złowiliśmy zapraszamy do fotorelacji .
Było naprawdę bardzo spoko i nie wyobrażamy sobie faktu że tam nie wrócimy !!!
Pozdrawiamy Bardzo Serdecznie wszystkich sąsiadów stanowiskowych oraz kolegów których było nam dane poznać na łowisku „3 K” …… Do następnego razu !

asiadka na łowisku ” 3 K” …..część 2

Gdy w sierpniu byliśmy na łowisku 3 K ….. no tak nam się spodobało, że postanowiliśmy połowić po raz drugi w tym sezonie.
Na poczatku października odwiedzamy łowisko . Tym razem rezerwujemy stanowisko nr. 9. Jadąc na zasiadkę obmyślamy taktykę , która jak się później okazało wymagała pewnych korekt ,gdyż co tu dużo mówić ….To już Jesień i nie ma co porównywać wody do poprzedniej sierpniowej zasiadki.
Zmiany jakie wprowadzamy będąc już nad wodą można by było śmiało określić jak „Strzał w 10-kę.” Karpie „współpracują” fajnie , ale emocje dopiero przed nami.
Przychodzi moment gdy Seba po raz pierwszy ustanawia swój nowy „PB” łowiąc karpia o masie 14 kg. ……Jeszcze dobrze emocje nie opadły a tu kolejne branie u Seby i po kilkudziesięciu minutach na macie ląduje SUM o wadze 22 kg.
Jakież jest zdziwienie i niedowierzanie w to co nas spotkało .
W między czasie Adam łowi kilka szt. karpi ( od 6 ….do 12 kg.) i zachodzi w głowę , kombinuje ….Co zrobić aby złowić Amura . Do samego końca nie odpuszcza ….Jak się później okazało musi być jeszcze cierpliwy . Czyli jak to się mówi …do następnego razu.
Sebastian łowi głównie z „wywózki” i zestawy lądują na głębokiej wodzie . Od złowienia rekordu mija jakaś doba i gdy sytuacja powoli się uspokaja , kolejne branie u Seby i jest po raz II nowy „PB” …..tym razem waga pokazuje 15 kg.
Świetna sprawa…….. każdemu życzę takich emocji.
Generalnie to było SPOKO !!!
Złowiliśmy ponad 10 karpi w przedziale od 6 do 15 kg. + Suma.
Wiedza o łowisku troszkę większa i o to chodzi.
Bardzo serdecznie pozdrawiamy szczególnie kolegę Darka z Bieckiej Grupy Karpiowej Sazan , oraz wszystkich których było nam dane poznać podczas II zasiadki na łowisku 3 K .
Do zobaczenia w następnym sezonie.

Zakończenie sezonu 2012

W dniach 20-21 października na łowisku Przystanek Stawy w Grębowie wspólną zasiadką całego Teamu zakończyliśmy sezon 2012 .
Na początku jeszcze zanim „graty” były rozłożone …..Mała uroczystość : Przyjęliśmy nowego „starego” kolegę Darka ….. oraz każdy indywidualnie zadeklarował iż w nast. sezonie będzie reprezentował Klub A & S .
Darkowi …… życzymy sukcesów i wytrwałości w karpiowaniu.
Wraz z nami łowi doświadczony i wspaniły łowca karpi kolega Sławek „Goma” z Nowej Dęby.
Czas bardzo szybko ucieka i zanim się obejżeliśmy zapada zmrok , więc wspólne ognisko umila nam pobyt. Rozmowy nie mają końca. W międzyczasie kilkanaście brań u wszystkich ….. Fajna sprawa na zakończenie sezonu .

Co przed Nami ?

Nadchodzi okres zimy a wraz z nią mała przerwa w karpiowaniu. W myśl , która jest mottem naszego klubu : „Zasiadka nigdy się nie kończy …. bo nie ma dnia w którym nie myślimy o karpiowaniu”. Nie „zawieszamy rekawic na gwoździu” wręcz przeciwnie……. Jest kilka projektów około karpiowych , będziemy je realizowali , nie zabraknie na pewno „Garażowego Grila”

Jaki był sezon ?….. kilka refleksji :

Przede wszystkim bardzo krótki . Generalnie było świetnie . Złowiliśmy kilkanaście bardzo dużych ryb . Sebastian złowił swój nowy rekord życiowy. Odwiedziliśmy kilka interesujących łowisk. Startowaliśmy w zawodach . Nawiązaliśmy nowe znajomosci Bardzo Serdecznie Pozdrawiamy Wszystkich Przyjaciół . Kolejny sezon za nami i kolejne doświadczenia zdobyte.
Mógłbym jeszcze wyliczać …. ale może wystarczy

Do zobaczenia w następnym sezonie……

Aktualnośći 2013

Hej Wszystkim …..

Nadeszła długo wyczekiwana wiosna a wraz z nią Nowy Sezon 2013.
W dniach 19-21 kwietnia startujemy pierwszą zasiadką klubową na łowisku Przystanek Stawy w Grebowie. Jest to łowisko prywatne i obfitujące w dużą populację karpi, więc na brania nie trzeba długo czekać .
Ryby dobrze współpracują i brań jest sporo. Jedyny mankament to fakt iż nie są to „olbrzymy” ….Ale nie ma co narzekać po tak długiej przerwie zimowej.

Na łowisku spotykamy wielu znajomych i czas upływa na niekończących się rozmowach przy grilu. 

Majówka na łowisku Lipie…..

Majowy długi weekend sprawia iż ciągnie Nas nad wodę . Tym razem odwiedzamy łowisko Lipie koło Rzeszowa. Dokładnie 2-go. maja ( czwartek ) rankiem na łowisku pojawiają się Sławek i Sebastian. Postanawiają rozbić obozowisko chyba na jedynym wolnym miejscu. Normalnie łowisko poddane jest takiej presji że na „Majówkę” to trzeba jechać co najmniej tydzień wcześniej….Kompletny brak miejsc do wędkowania.
W godzinach popołudniowych do kolegów dołącza Adam .
Na łowisku oprócz nas , a nie zawaham się stwierdzić że razem z nami łowią zaproszeni przez Sławka koledzy: Krzysiek i Rafał oraz Irek i Krzysiek…..
Teamy Rodzinne ….Ojciec i Syn
Wspaniali ludzie
…… Świetnie zorganizowani i bardzo życzliwi . Polecam każdemu poznanie tak wartościowych kolegów …
Bardzo serdecznie ich pozdrawiamy
…. Również kolegów z Teamu Killer z Rzeszowa oraz Frend’s z Nowej Dęby …oni również byli na Lipiu.
W jak zwykle świetnym klimacie mijają kolejne godziny … Nie kończące się rozmowy … grilowanie i piwko.
Nikt nie przeczuwa nadciągającego kataklizmu !
Piatek 3-ci maja…. piękna słoneczna pogoda i bardzo ciepło , lecz po południu gwałtowna zmiana. Silny wiatr i nadciągające złowrogie chmury nie wróżą dobrego.
I zaczęło się …. gradobiciem
Grad wielkosci piłek do ping-ponga. i to nic ze tylko 2 minuty …. potem ściana deszczu , że nic nie widać ….pływamy….!
Wszystko to trwało ok 2 godzin. Po takiej nawałnicy jedyną mądrą decyzją było spakowanie się i powrót do domu. Dodam iż w momencie gdy nad nami rozpętała się burza nikt z nas nie był swiadomy tych wydarzeń . Dopiero rano w sobotę gdy przy załamaniu pogody i ciągłym deszczu słuchaliśmy informacji w radiu ….Informacji o zerwanych dachach domów czy powalonych drzewach , powoli świadomość co przeżyliśmy przychodziła . Oby takie sytuacje omijały nas i wszystkich wedkujących szerokim łukiem .
A ryby ?…………Też były : Szczególnie u Sławka………… piękne karpie !!

Zasiadka na Wróblowej….

W dniach 30 maj – 2 czerwiec Sebastian , Adam , Sławek i Przemek postanawiają
spróbować swoich sił na łowisku Wróblowa k. Jasła. Sławek i Przemek już tam łowili
i z ich opowiadań wynika iż warto spróbować . Więc nie ma co tracić czasu
….Jedziemy !
Na chwilkę przed wyjazdem dowiadujemy się iż bardzo realny staje się problem z
odpowiednią miejscówką . Łowisko jest PZW i bardzo czesto odwiedzane przez wielu
wędkarzy.
Ale od czego są Przyjaciele ….?
Otóż kilka godzin przed naszym przyjazdem na łowisku pojawiają się nasi
Przyjaciele z Korczyny . Krzysztof wraz z synem Rafałem. Rezerwują dla nas
wszystkich świetne miejsce . Miejsce w którym możemy wszyscy razem wspólnie
biwakować .
Jeszcze raz Wielkie Dzięki Krzysztof i Rafał …. !!
Wróblowa …. Łowisko bardzo zadbane , świetny dojazd , bardzo fajnie
rozmieszczone stanowiska . Od razu widać iż normalnie MOŻNA !! …Tak ! Można
panowie z PZW . Uczcie się !! ! a jak nie macie pomysłu tylko cały czas biadolenie i
polityka to może wartało by zmienić zainteresowania….
( zdania dot. tych działaczy pzw którzy ciągle gadają ….a nic nie robią !! )
Wystarczy odpowiednia Ekipa ludzi i łowisko jest świetnie zorganizowane. Łowisko
PZW
Mimo bardzo deszczowej pogody zasiadka przebiega sprawnie , jak zwykle jest grill ,
piwko i niekończące się rozmowy na „właściwe” tematy.
1-go. czerwca jest Dzień Dziecka i z tej okazji będąc na zasiadce doświadczamy i
jesteśmy niemalże uczestnikami zorganizowanych z tej okazji zawodów wędkarskich
dla dzieci. W których startuje Rafał syn Krzyśka . No chyba nie trzeba komentować
iż wszyscy kibicujemy Rafałowi … W końcowej klasyfikacji Rafał zajmuje 10-te
miejsce i otrzymuje pamiątkowe nagrody. Gratulacje Rafał ….Tak Trzymaj !
Ok 60 dzieciaków w różnym wieku , mimo bardzo złej pogody , deszcz, wiatr i
ogólnie zimno ……..Dawało Radę i nikt nie odpuszczał !
Zwycięzcom Gratulujemy jak również organizatorom
Po zawodach dla dzieci wracamy do łowienia…… i tu zapytać by można było : Fajny
opis zasiadki ….A czy ryby dopisały ? …… Tak ….Oczywiście że ryby również
dopisały i każdy złowił piękne karpie .
Nie będę się bawił w statystyki , kto ile ? …. Jedno jest pewne : Mam głęboką
nadzieję iż wrócimy tam jeszcze w tym sezonie…..

Zasiadka Sławka i Przemka na 3K
W dniach 13-20,07,2013 wybraliśmy się na zasiadkę do nowego dla nas miejsca opodal Krakowa zarządzanego przez Krakowski Klub Karpiowy.
Nasz pobyt rozpoczeliśmy od wybrania odpowiednego miejsca na naszych stanowiskach. Ja zdecydowałem łowić na głębokości ok 1,5-2,5 metra, Przemek na głębokości 2,5-5 metrów.
Już po pierwszym zarzuceniu wędek mogłem poszczycić się pięknym linem, co dało nam motywację do dalszych połowów.
Niestety w pierwsze trzy dni pogoda nie dopisywała nam, padało i wiało więc musieliśmy uzbroić się w cierpliwość i wierzyć że następne dni przyniosą oczekiwane efekty naszej wyprawy.
Tak jak oczekiwaliśmy nasz upor przyniósł rezultat, po pierwszych dniach słabych brań przyszedł czas urodzaju i zaczeliśmy wyciągać pierwsze karpie na nasze maty ;-).
Na moim stanowisku karpie brały w nocy, na Przemka głębinach w dzień wiec nie nudziło nam się, mogliśmy poszczycić się prawdziwymi okazami w naszej dotychczasowej przygodzie z karpiami.
O samym zbiorniku.
Zbiornik nie należy do najłatwiejszych , ma bardzo zróżnicowane dno ze względu na to iż jest to zbiornik po żwirowni.
Otoczony jest „dziczą” więc nie można narzekać na chaos.
Naszym zdaniem, zbiornik jest jak najbardziej godny uwagi. Pozdrawiam

Na zaproszenie Klubu Swinger Carp Team Motycz w dniach : 18-21 lipca 2013 r. uczesniczymy w imprezie ( zawodach ) na zbiorniku Majdan Zahorodyński.

Na początek kilka słów o łowisku :

Bardzo Trudne ! ……… Trudne za sprawą bardzo dużej ilości zalegających na dnie zbiornika wszelkiego rodzaju zawad, kołków, zatopionych drzew , starych torfowisk. Stanowisko nr. 8 …. bo takie wylosowaliśmy pozornie wydawało się świetną miejscówką , ale już podczas pierwszego sondowania wiedzieliśmy że będzie bardzo trudno. Na środku olbrzymie dwie połacie grążeli przy których dosłownie 3-4 m. w kierunku stanowiska czyste dno , natomiast im bliżej brzegu tym więcej wspomnianych wyżej zawad. Prawie po każdym ściąganiu zestawów pływamy aby uniknąć zaplątania co i tak zdarza się często.
Zestawy staramy się umiejscowić bardzo blisko grążeli zdając sobie sprawę że wyholowanie ryby będzie bardzo trudne. Pierwsze branie za chwilkę od położenia zestawu i ryba ląduje w grążelach , podobnie w przypadku drugiego brania. Piękny odjazd i ………. i lipa……. po raz kolejny ryba wygrywa chowając się w rośliny.
Z informacji od wielu Ekip startujących dowiadujemy się iż oni również mają problemy z holowaniem …… trochę to deprymujące . Ale nic byliśmy na tym łowisku pierwszy raz więc na przyszłość wyciągniemy wnioski.

O imprezie w paru zdaniach :

Świetna organizacja !!…… Byliśmy pod wrażeniem sprawnie i fachowo zorganizowanych zawodów. Ciekawostką na pewno było przyjęcie innej niż tradycyjnie na innych zawodach formuły , czyli : Przyjazd dzień wcześniej i po części oficjalnej wspólna integracja … Świetnie ustanowione stanowiska z dużymi możliwosciami (szeroko) …… dojazd nad samą wodę , a potem w bliskiej odległości od stanowisk miejsca parkingowe.

Podsumowanie :

Chłopakom z SCTM oraz kolegom z koła PZW Siedliszcze WIELKIE BRAWA !!
Impreza SUPER !! ….. Nie wyobrażam sobie aby nie było II Edycji w przyszłym roku. Za zaproszenie i wspaniałą gościnę WIELKIE DZIĘKI !! ….. i do zobaczenia nad wodą.

Zapraszamy do fotogalerii z zasiadki z SCTM

Pozdrawiają Serdecznie
Adam & Sebastian

” Łowisko 3 K …………… Karpie w 40-sto. stopniowym Upale !!! ………”

W dniach : 4-10 sierpnia …. Adam i Sebastian odwiedzili łowisko 3 K w Krakowie.
Nie będę podawał szczegółów tylko od razu napiszę :…… Było ??? KARASTROFALNIE !
i nie za sprawą karpi , czy czysto wędkarskich tematów , lecz za sprawą POGODY !

Dobrze że to się już skończyło !!!……. Bo UPAŁ w tych dniach jaki nawiedził okolice Krakowa był nie do zniesienia ! W nocy 30 ‚C ….. W dzień w cieniu 40 ‚C na słońcu to chyba z 60 ‚C …i jak tu łowić ?

Mimo tego złowiliśmy kilka pięknych karpi, szczególnie w drugą dobę zasiadki gdzie było gorąco ale nie aż tak jak pod koniec.

Reasumując …. Nigdy nie łowiliśmy w takich temperaturach , w dodatku owady (komary)… szczególnie pod wieczór i rano nie dawały nam spokoju …. i gdzie tu się schować przed nimi jak w namiotach gorąco . Ale w myśl powiedzenia : ” Co nas nie zabije….. to nas wzmocni ” ……… jedziemy do przodu !!!

„Łowisko Hawłowice…. czyli prawie jak u Pana Hrabiego”

Ostatnio w internecie pojawił się temat nowego łowiska na podkarpaciu , łowiska w okolicach miejscowości Pruchnik , a dokładnie w Hawłowicach.
Jako że nasze wędkowanie skupia się głównie na turystyce wędkarskiej decydujemy sie spróbować sił na nowym łowisku.

Na miejscu czyli w miejscowosci Hawłowice zastajemy Zespół Dworsko-Parkowy o nazwie Swoboda. Jest to gospodarstwo agroturystyczne położone w pięknej pagórkowatej okolicy pogórza Strzyżowsko-Dynowskiego słynącego z malowniczych pejzaży , czystego środowiska i mało znanych zabytków.

Przebywając w tym miejscu czuje się atmosferę powrotu do przeszłości , Sam Dworek (hotel) oraz cały kompeks łowiska wraz ze stadniną koni umiejscowiony pomiedzy starymi olbrzymimi drzewami dodaje uroku temu miejscu i pozostaje na długo w pamięci.

Na łowisku byliśmy po raz pierwszy więc nie posiadając wiedzy decydujemy się na jak się później okazało , płytszą część łowiska. Woda bardzo tajemnicza !!! …. Kompletnie nie wiadomo co w niej pływa, i ten fakt jest bardzo pozytywny.

Próbujemy w kilku miejscach poszukać karpi … i od razu w pierwszą noc zaskoczenie i kompletna niespodzianka . Otóż Sebastian łowi suma ( madzino) 15kg. po czym mamy kilka brań pięknych karpi ……. Pięknych bo chyba po raz pierwszy były na haku. Trafił się również Amur.

Reasumując : Piękne łowisko ! …. Piękna okolica ! …. Bardzo gościnni Gospodarze…. Łowisko Tajemnicze i kompletnie nieodgadnione !!! …. Jestem przekonany że jeszcze w tym sezonie będziemy łowić w Hawłowicach.

Uczestnikami zasiadki byli : Sebastian , Adam , Sławek i Piotr .

Aktualnośći 2014

Rozpoczęcie sezonu 2014
W dniach 29-30 marca w składzie : Adam, Seba, Sławek, Piotr „Rymek” rozpoczęliśmy sezon 2014 na łowisku Przystanek Stawy w Grębowie.
Wraz z nami łowił kolega Paweł który chciałby w przyszłości reprezentować nasz Team. Jak na pierwszy raz wypadł bardzo pozytywnie.
Z racji iż Łowisko otwarte będzie za kilka dni czyli 1-go. kwietnia właściciel p.Piotr Bałata wpuścił nas wcześniej. Za co mu dziękujemy i serdecznie pozdrawiamy. Na łowisku generalnie bez zmian. Po cichu liczyliśmy na niespodzianki „w wodzie” ale tam chyba również po staremu.
I właśnie o tym przekonaliśmy się podczas zasiadki. Ryby (karpie) jak zwykle dopisały, lecz nie były to okazy a raczej maluchy.
Ozdobą zasiadki był sum ponad metr.dł wyholowany przez Sławka, oraz amurek Sebastiana. Był grill i dyskusje o karpiowaniu do późnych godzin.
Jak się Rymek i Seba postarają to niebawem pojawi się materiał TV z tej zasiadki na oglądanie którego zapraszam.
Pierwsze zasiadki naszych kolegów z Teamu za nami. Co przyniesie sezon ? Myślę że dla Nas oraz dla Wszystkich Karpiarzy będzie wspaniały.
Czego Wszystkim Pasjonatom Karpiowania Serdecznie Życzymy…!
Do zobaczenia nad wodą.

 Marcowa kuleczka ……           Nadeszła wiosna przyroda budzi się do życia i jakiś wewnętrzny głos mówi” już czas”.Posłuszny temu  wezwaniu staram się zaplanować krótką lecz jak ważną zasiadkę.Przecież to początek sezonu.Nasuwa się wiele pytań -gdzie no bo przecież większość łowisk w pobliżu mojego miejsca zamieszkania jest albo za głęboka jak na tę porę roku, albo jeszcze nie czynna{ mam na myśli glinianki PZW}.Dalszy wyjazd też odpada bo mam tylko niedzielę . JEST – i to niezły pomysł myślę. Łowisko w Besku na trasie Krosno-Sanok.Niespełna 3-hektarowy zbiornik dość płytki.Potem” było już z górki”no bo jak jest plan to już połowa sukcesu.Nadchodzi niedziela pakuję klamoty i jazda.No oczywiście zabieram syna Rafała od ładnych paru lat stałego towarzysza moich zasiadek karpiowych.Po przyjeździe na łowisko witamy właściciela i po krótkiej rozmowie ruszamy na stanowisko.Postanawiam wybrać możliwie najpłytszą wodę w myśl zasady że będzie najcieplejsza a co za tym idzie bedą tam też karpie.Łowimy koło małej wysepki około 50m od brzegu.Stał na niej kiedyś słup wysokiego napięcia a teraz zostały tylko resztki. Po rozłożeniu sprzętu pojawia się problem bo stasznie wieje i ciężko jest zarzucić 4 wędki w lini . Po kilku próbach udaje się . Wiatr nie ustaje i jest bardzo porywisty lecz dalemy radę w myśl powiedzenia „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”.Nęcimy łowisko dwiema garściami kulek o zawartości dużej ilości protein i  tłuszczy bo karpie po zimie przed tarłem potrzebują tego typu pokarmu.Mijają kolejne godziny a w łowisku cisza.Lecz wiatr słabnie i zmienia kierunek na zachodni.Jest już późne popołudnie i zaczynamy powątpiewać czy to miejsce to aby dobry wybór?lecz podswiadomie czuję że coś  wysi w powietrzu. Nagle z tego letargu wyrywa nas muzyka którą chyba każdy karpiarz uwielbia jajbardziej – sygnalizator wchodzi na wysokie obroty . Rafał ze stoickim spokojem podnosi kij który dość sporo się wygina. Ryba ciągnie w okolice trzcin wolno ale konsekwętnie,potem odpuszcza i po krótkim cholu daje się podebrać.Ale co to za karp – jest niespotykanie wysoki przez co wygląda jak kula. Ważymy  rybę no fajnie około 10kg. Parę fotek i wraca do wody.  Co mogę więcej napisać? Sezon rozpoczęty kontakt z karpiem zaliczony więc ten tajemniczy wewnętrzny głos miał rację „już czas”      POZDRAWIAMY- Krzysiek i Rafi

Kwiecień plecień  …             Początek miesiąca kwietnia w tym roku jest dość zimny i wietrzny .Wiosna która nadeszła dość szybko trochę przystopowała, a co za tym idzie woda w zbiornikach nie nagrzała się jeszcze na tyle by pobudzić ryby do intensywnego pobierania pokarmu.Te warunki nie dają nam wielkich nadziei na spotkanie z karpiami, lecz i tak planuję krótką wiosenną zasiadkę.Mamy jechać w sobotę lecz w ostatniej chwili rezygnuję z uwagi na porywisty wschodni wiatr .Wręcz   nienawidzę tego kierunku , a ogólnie w ogóle jakichkolwiek wschodnich wpływów. Ale politykę zostawię mądrzejszym tego świata , a skupię się jednak na karpiach. Prognoza pogody na niedzielę dość optymistyczna: wiatr południowo-zachodni temperatura 16stopni i słońce . –no gitara myślę jedziemy w niedzielę. Wstaję dość wcześnie patrzę w okno a tu „leje jak z cebra” no cóż ostatnio prawie wszystko jest pod górkę uodporniłem się na psikusy losu. Parę godzin później jesteśmy z Rafałem nad wodą .Pogoda kiepska leje wieje i zimno, lecz my rozkładamy sprzęt i zamierzamy łowić .Z godziny na godzinę pogoda się poprawia zaobserwowane wcześniej spławy karpi ustają , lecz mam nadzieję , że któryś zamelduje się na macie. Potem dzwoni mój serdeczny przyjaciel z teamu- Sławek pyta co tam czy coś się dzieje? W tym momęcie odzywa się sygnalizator. Pośpiesznie przerywam rozmowę. Podnoszę kij , ryba dość energicznie odchodzi co napawa mnie nadzieją że to raczej karp. Tak karp może nie ogromny ale walczy zapalczywie. Pierwszy mój w tym sezonie. Uśmiecham się do syna .Zawsze bardzo cieszy mnie pierwszy kontakt z karpiem po zimie , to tak jak gdyby zaczynać wszystko od nowa. Choć ogarnięty tą pasją człowiek , po latach powinien trochę luzować emocje , odbieram ten fakt każdego roku jakby mocniej .Do zmroku nie mamy już więcej brań wracamy do domu.  Tak sobie myślę co jest w tej pasji czy może zamiłowaniu, że człowiek na przekór zrządzeniom losu lub innych przeszkód jedzie nad wodę by spotkać się z NIM. Laik czy nie znający sprawy powie: – to świr ,głupek .Tyle zachodu żeby złowić karpia i wypuścić .Ja tak nie uważam , myślę że ta pasja daje coś więcej niż tylko satysfakcję , radość , którą chciał bym się podzielić z innymi . Nigdy wcześniej nie miałem możliwości pisać o tym. Teraz kiedy poznałem wspaniałych ludzi z teamu A & S  a oni mówią  -napisz jak ty to widzisz.  No więc piszę , pisze to co czuje to naprawdę sprawia mi  radośi Niedługo Święta Wielkiej  Nocy więc składamy wszystkim życzenia: tak wspaniałym kolegom  z teamu A&S  jak i wszystkim ogarniętym pasją karpiowania ludziom. Niech Zmartwychwstały Chrystus da wam nowe nadzieje na lepsze jutro tak w życiu osobistym jak i zawodowym .A nasza pasja  z roku na rok niech będzie leszcze silniejsza. Do zobaczenia wkrótce Krzysiek i Rafi

 Majowka ” na Grębowie”              Nadszedł maj kolejny miesiąc sezonu 2014. Jak to w maju ,jest i majówka czyli długi weekend majowy.Spotykamy się całym teamem na łowisku w Grębowie – Przystanek Stawy. Przyjeżdzają wszyscy jedni z daleka inni z bliska, lecz cel jest jeden – wspólnie się spotkać i łowić. Jest Foxik , Goma , Krzysiek , Rafi , Adam , Seba , Rymek , Darek  no i Paweł, który chce w przyszłości dołączyć do ekipy.Jak zwykle jest gril , piwko i długie , długie rozmowy na wszelakie tematy, lecz i tak dominuje temat ” PAN KARP”. Podziwiamy dzieło Gomy – statywy które „wyczarował z nierdzewki”. Po zapełnieniu ich wędkami , wygladają jak” rakiety balistyczne dalekiego zasiegu”.Pogoda przez pierwsze dwa dni znośna, potem się psuje ale najtwardsi Foxik i Goma siedzą do końca.Wszyscy łowimy ryby przeważnie karpie , ale tafiły się również amurki. Zabawa jest przednia bo ryby biorą „na okragło” i łowimy ich bardzo dużo , do tego stopnia że ostatniej nocy zwijam wędki bo nie mam już siły , a trzeba sie przespać, bo do domu długa droga.Przystanek Stawy- łowisko zadbane i czyste z monitorowanym parkingiem oraz bardzo dobrą organizacją i niezłym potencjałem.Dziękujemy właścicielom za mile spedzony czas. Pozdrawiam wszystkich miłosników karpiowania…

Hawłowice 2014

W dniach: 16-18 maja… Adam, Seba i Sławek próbują swoich sił na łowisku w miejscowości Hawłowice k.Pruchnika. Łowisko obfitujące w duże okazy karpi, amurów, i sumów.

 Jedziemy tam pełni nadzieji ale również obaw gdyż przez ostatnie dni prognozy pogody są bardzo złe. Od kilku dni pada deszcz jest zimno. Śledząc pogodę oraz komunikaty medialne o możliwości wystąpienia powodzi nie dają optymizmu.Mimo tego jedziemy.  Będąc już na łowisku okazuje się że pogoda będzie dla nas łaskawa.Ogólnie jest mokro ale nie pada.

Mamy zarezerwowane stanowiska 1,2,3 co powoduje iż jeden z nas w tym wypadku Adam (dodam : Tak chciał !) Będzie łowił w samotności na 1-ce.Czy był to dobry wybór ? Chyba tak !!!  Sebastian i Sławek wywożą zestawy modelem , natomist Adam z rzutu i od czasu do czasu kilka kul zanętowych przy pomocy procy ląduje w łowisku.Sobota godz. ok 5 rano u Adama branie i olbrzymi karp ląduje na macie. Jest ! Radość ogromna.

 To dobrze wróży i jak się później okazało brań było sporo i każdy z nas połowił piękne sztuki.W nocy z soboty na niedzielę Sławek holuje suma. Czas szybko mija i emocji jest sporo, dobrze że pogoda się poprawia w niedzielę gdy się zwijamy świeci słońce i możemy spokojnie składać suchy sprzęt.Podsumowując zasiadka bardzo udana. Każdy z uczestników złowił olbrzymie, piękne ryby. Jeśli wszystko dobrze się potoczy to kolejne spotkanie z rybami z Hawłowic już niebawem.Zapraszam do fotorelacji z tej zasiadki.

“ FOXIK NA HAWLOWICACH U MOSCI HRABIOW “                   Siemaneczko!!! Witam serdecznie wszystkich karpiarzy, ktorzy lowia te piekne ryby zgodnie z zasada “ZLOW I WYPUSC”. Chcialbym podzielic sie z Wami , szanowni koledzy karpiarze, przebiegiem mojej pierwszej zasiadki na zbiorniku w Hawlowicach. A, wiec startujemy!!  Zasiadke zaplanowalem od wtorku 20.05.14 do czwartku 22.05.14, czyli dwudobowa zasiadeczke. Przedewszystkim, cieszy mnie fakt, ktorego dokonali moi koledzy klubowi, lowiac kilka dni wczesniej piekne “misiaki” oraz “MAGINO” z rodziny wasatych, czyli sumisko GOMY. To wlasnie dodaje Mi otuchy I jeszcze wiecej mobilizacji, aby wyruszyc na zasiadke i sprobowac zlapac  chocby jednego “mosci hrabiego”. Na zasiadke mialem pojechac samotnie, lecz w ostatniej chwili okazuje sie , ze chcialby dolaczyc do Mnie moj kolega Tomek, ktory mieszka na moim osiedlu i znam  sie z Nim od najmlodszych lat. Chce takze dodac, ze Tomek zaczyna stawiac pierwsze kroki w tej sprawie, jaka jest karpiarstwo. SWIETNIE!! Zbieram ostatnie informacje o zbiorniku oraz stanowisku nr.2, na ktorym spedzimy pare dni. Jest dobrze, pogoda jaka ma byc w dniach zasiadki optymistyczna , ma byc cieplo.GICIO!! Dojezdzam na lowisko, pierwsze wrazenie pozytywne, piekna okolica , zbiornik kwitnacy zyciem “mosci hrabiow”, wiec MAJONEZO. Zbiornik moze nienalezy do “wielkich”, lecz to, co w nim plywa robi wrazenie.SUPER!! Powiadamiam o przybyciu nad wode, kierownika zbiornika,pana Lucjana. Po krotkiej rozmowie, zaczynam sie rozkladac, jednak jest bardzo goraco I bez browarka nieda sie cokolwiek zaczac dzialac. Kolega Tomek, ma dolaczyc za pare godzin. OK. Po przygotowaniu sie do wedkowania, pierwsza proba wywozenia zestawow lodka zdalnie sterowana, I odrazu popelniam pierwszy blad, zapominam zainstalowac antene na lodce , co jest przyczyna utraty sterownosci lodki ha,ha,ha, co za pech; a moze ten browar polaczony ze skwarem tego pieknego dnia.Trudno trace pol godziny na odzyskanie lodki. Zbieram sie w garsc. Wywoze trzy zestawy I zaczynam oczekiwanie na wspolprace z “mosci hrabiami”. Dojezdza Tomek, wiec krotkie przywitanie I do dziela, po uplywie krotkiego czasu Tomek jest gotowy do wywozki swoich dwuch zestawow. Wywozimy zestawy I zaczynamy dyskusje na temat tych pieknych ryb, ktore plywaja w zbiorniku. Dochodzi godz.20:00 I jest odzew pierwszego hrabiego, sygnalizator zaczyna pieknie  wchodzic w jednolity plynny signal, ta muzyka, to jest to co lubie najbardziej, dobiegam do wedki I oczywiscie to tylko formalnosc, delikatne przyciecie I zaczynam hol. Ryba zaczyna walczyc, koledzy dobrze podpowiadali “ryby na Hawlowicach bardzo walcza”, I rzeczywiscie hrabia sie rozbrykal, wyciaga zylke z kolowrotka I bryka sobie, gdzie chce. Jednak po niedlugim holu poddaje sie I ugaszczam go na macie. Kilka fotek, wazonko I do wody. Jest pierwszy karp. Wywoze zestaw I informoje kolegow z klubu o pierwszym sukcesie, ciesza sie razem ze Mna. Po uplywie okolo 2 godz. znow zaczyna grac muzyka z sygnalizatora, jeszcze jest widno I widze po zacieciu zestawu jak “mosci hrabia” wyskakuje z wody , w miejscu , gdzie wywiozlem zestaw ; HMMM mysle sobie pieknie, noi odnowa “Polska Ludowa” hol I ukazuje sie piekny “misiek”, gdy witam Go na macie, niemoge uwiezyc, karp jakiego jeszcze nigdy wczesniej w zyciu nie zlapalem! WSPANIALE nowy rekord zyciowy!! Ciesze sie Ja, cieszy sie Tomek, bo nigdy wczesniej takiego karpia na macie nie widzial. A, wiec wazonko potwierdza Moj nowy rekord zyciowy, kilka fotek I do wody. Kolejne branie jest juz nocnym braniem, I kolejny “mosci” gosci na macie, jest to tez karp. I znowu wazonko kilka fotek I do wody. Pieknie, pieknie “mosci hrabie” nie zawodza, bawia sie razem ze Mna. Wywoze zestaw I nastepuje cisza. “Mosci hrabie” spia. Chcialem,tylko dodac, ze wczesniej rozmawialismy z kolegami z Rzeszowa; ktorych serdecznie pozdrawiam; na temat, ktory bardzo Mnie interesowal, a mianowicie, co sie dzieje z rodzinami”mosci hrabiow” amurow. Jednak, byla tylko jedna odpowiedz, ze nie chca goscic na matach, jak do tej pory. No, coz trzeba chyba na Nich poczekac, moze ktorys ugosci. I uwierzycie? Jest godzina , chyba 5 lub kolo 6 zaczyna sie kolejny piekny dzien, a na moim zestawie jest branie, bardzo dziwne branie, jeszcze takiego nie widzialem, lecz zakonczenie to jedna ciagla melodia. Pieknie; przycinka I jest cos na kiju, kieruje sie w strone brzegu, ale bardzo idzie po ukosie, wiec kontruje zamiary ryby I odciagam od swoich zestawow. Po chwili ukazuje sie, nie moge w to uwierzyc, ale naprawde ukazuje sie piekny amur!!!, ktory jak przystalo na amura gdy poczuje brzeg jest tylko dym z kolowrotka ha,ha,ha,zaczela sie walka; wspaniala pol godzinna walka, w ktorej amur bronil sie ile mogl. To byly piekne beczki, swiece oraz masa swojego cielska. Jak juz wspomnialem pol godzinny hol, czuje zmeczenie amur oraz Ja, ale nie daje mu szans I piekny okaz amura, wita na  macie. I prosze panstwa, oto nowy record amura, jakiego zlapalem odkad zyje. Ciesze sie jak dziecko I niemoge uwiezyc, to drugi record, teraz amura przez pierwsza dobe zasiadki, cos wspanialego. Tak Moi drodzy, to wspaniale uczucie, uwiezcie Mi! I tak, jak z karpiami, teraz z amurem wazonko, kilka fotek I do wody. Po braniu amura nastepuje cisza, a zaczyna sie zar z nieba. Przybywaja takze koledzy karpiarze, ktorzy przyjechali na dobowa zasiadke na stanowisko nr.3. Po zapoznaniu sie wiemy, ze jest to Grzesiek I Marcin, ktorych serdecznie pozdrawiam. Po krotkiej rozmowie, koledzy zaczynaja sie rozbijac, my wracamy do namiotu I wyczekujemy na branie. I jest, tym razem w koncu odzywa sie signal na Tomka zestawie, jest ryba. Podczas holu Tomek przezywa, ze jeszcze nigdy nie mial tak walczacej ryby. Wspaniale, karp witan a macie I cieszymy sie, ze I z Tomkiem zaczely wspolpracowac “mosci hrabie”. Kilka fotek, wazanko I do wody. Okazuje sie, ze to byla ostatnia ryba naszej zasiadki, poniewaz u ryb zaczelo sie tarlo I nie interesowala ich juz wspolpraca z Nami oraz goszczenie na macie. Na zakonczenie opisu tej zasiadki chcialbym jeszcze raz podziekowac Lucjanowi za to, co zrobil dla Nas I jeszcze raz Go pozdrowic oraz Was, szanowni koledzy karpiarze I do zobaczenia nad woda moze I na Hawlowicach.

Zasiadka na łowisku Wzory

W dniach 19-22 czerwca Przemek , Sławek , Sebastian i Adam odwiedzili łowisko Wzory w miejscowości Nasutów k.Lublina.
Tak na prawdę to jechaliśmy tam pełni niepewności i obaw czy zasiadka na tym łowisku będzie dobrym wyborem.
Okazało się iż był to strzał w 10-tkę. Bardzo dużo ryb złowiliśmy !!! Generalnie w przedziale od 4-14 kg. w tym trzy okazałe amury.
Ozdobą zasiadki okazał się przepięknie ubarwiony karp-coi pełnołuski o wadze ok 7 kg. Złowiony przez Sławka. Z relacji gospodarzy łowiska dowiedzieliśmy się
iż taki karp w łowisku jest tylko jeden. Fantastyczne uczucie !
Nie sposób nie wspomnieć o nowej przyjaźni .Otóż na Wzorach poznaliśmy kolegę Adama z Warszawy który łowił z nami i dzielił się swoimi
nie tylko karpiowymi temetami. Mądry, nowoczesny człowiek o bardzo konkretnym podejściu do życia jak również do hobby.
Podczas kolejnych holi karpi taka mała uroczystość . Otóż nasz klubowy kolega Sebastian obchodził swoje 39-te. urodziny.
Były życzenia ,prezenty itd. ale najfajniejszy prezent otrzymał od ryb które chyba wiedziały o urodzinach bo co i raz Seba holował
kolejne sztuki. Swoją kolejną 14-tkę wyholował Przemek
Generalnie to zasiadka bardzo udana , oczywiście niebawem ukaże się relacja filmowa na którą już teraz zapraszam.

Zasiadka na Łowisku Karpik w Graboszycach.

Zgodnie z naszą klubową tradycją raz w sezonie organizujemy zasiadkę tygodniową na łowisku gdzie będziemy łowili
po raz pierwszy. W tym sezonie wybór padł na łowisko „Karpik” w miejscowosci Graboszyce w woj. Małopolskim.
W poniedziałek 11-go. sierpnia Sławek Przemek Sebastian i Adam w godzinach przedpołudniowych meldują się na łowisku.
Na pierwszy rzut oka łowisko wygląda spoko ! Co napała wszystkich optymizmem. Po dokonaniu formalności dot. opłat
udajemy się na wcześniej rezerwowane stanowiska. Z racji iż łowimy na „Karpiku” pierwszy raz pojawiają się pewne
niedociągnięcia. Po prostu wybór stanowisk prezentowany na mapce na str. łowiska różni się od tego co zastajemy na miejscu.
Ale generalnie stanowiska do zaakceptowania. Przemek i Sławek oraz koledzy Artur i Tomek zajmują stanowiska 9 i 10
natomiast Seba i Adam nr. 11. I tu małe wyjaśnienie : Koledzy Artur i Tomek to wędkarze z Nowej Dęby którzy w związku z faktem
iż pierwotnie mieliśmy łowić jako klub w 6 osób. Z różnych przyczyn koledzy Rymek i Darek nie pojechali więc na ich miejsce
Artur i Tomek. Pierwszego karpia łowi Przemek waga pokazuje 9kg. świetna sprawa !!! Po pierwszej dobie jedynie Przemek
zalicza karpia. Druga doba zasiadki przynosi kolejne brania u Przemka i na stanowisku Artura i Tomka karpie 5-7kg. W nocy
Seba łowi największą rybę zasiadki 29kg. sum ! Piękny „magino” ok 180cm. długości. W środę ok południa Adam holuje karpia
ze środka łowiska, podaję ze środka dlatego iż łowisko jest nietypowe i większość ryb obserwujemy „pod nogami” czyli bardzo
blisko brzegu. Karp ok 15kg. I tak mijają kolejne „groźne” godziny zasiadki. Trzecia doba to pojedyńcze brania u Przemka,
Artura Tomka i Seby. Ryby w większości w przedziale 6-8kg. Sławek który zmienia taktykę i łowi dosłownie 3m od brzegu holuje karpia 10kg.
Generalnie „szału nie ma” ale pojedyńcze brania występują. W piątek (jedyny „nie groźny dzień”) udajemy się na wycieczkę do
oddalonych ok 8km od łowiska Wadowic. Tej miejscowości nie trzeba przedstawiać bo raczej wszyscy wiedzą gdzie urodził się
Świety Jan Paweł II papież ! Wycieczka bardzo interesująca, zwiedzamy rynek główny, kościół, muzeum, … Tak ! Oczywiście
nie mogło być inaczej i w kawiarni zaopatrujemy się w pyszne „kremówki papieskie” . Słodkie ale naprawdę warto spróbować…
Po emocjach związanych z wycieczką do Wadowic wracamy i na dzień dobry Adam holuje karpia 10kg. Podsumowując wszyscy złowiliśmy karpie.
Nie były to może jakieś wielkie okazy, no może tą 15-kę. można by było zaliczyć jako okaz. Ozdobą zasiadki jak najbardziej sum 29kg.
Ja nie wiem co Seba ma w Sobie… że sumy stają się powoli jego domeną i wielką zasiadkową przygodą . Oczywiście są tylko przyłowem ale emocje
z holowania suma są również ekscytujące.
Na koniec tego opisu nie mogę … nie wspomnieć o pewnych sprawach które nie były fajne. Otóż Łowisko Karpik jest łowiskiem prywatnym i gospodarze mimo
wszystko powinni pogonić raz na zawsze …wędkarzy którzy sprawy związane z budynkiem socjalnym (WC + Prysznic) doprowadzili do kompletnej dewastacji !!!
Można oczywiscie z tymi sprawami poradzić sobie ale nie po to wybudowano taki budynek i nie po to łowiącym dało się możliwości korzystania… aby ktoś to zniszczył !!!
Chciałbym jeszczce wspomnieć o POGODZIE !!! Generalnie przegraliśmy z pogodą ! Ulewy, ciągłe wichury i burze to codzienność. Była noc gdzie musielismy z Sebą
trzymać namiot bo by go porwało. Wcześniej wspomniałem o „groźnych dniach” dotyczy to właśnie nieustanych zmagań z pogodą. Deszcz tak intensywny że w dosłownie
kilka minut i woda w łowisku podniosła się na tyle że o mały włos i trzeba było się ewakułować. Dopiero szybka reakcja opiekunów łowiska doprowadziła do
kontroli , ale takie gwałtowne opuszczanie wody powoduje iż ryba kompletnie nie współpracuje. W dodatku „zakwit wody” również jest utrudnieniem. Olbrzymią
odwagą i hartem ducha wykazał się kolega Artur który bez namiotu korzystając jedynie z barakowozu wytrwał do końca zasiadki.
Ale nic … !!! …Przeżyliśmy i te złe (załamanie pogody) i dobre emocje związane z naszym pobytem na łowisku „Karpik”.
Nie mogę na dziś definitywnie określić faktu … Ale coś mi podpowiada iż to nie była Nasza ostatnia wizyta na Łowisku „Karpik” w Graboszycach.
Niebawem będzie zmontowana relacja filmowa z naszej zasiadki na „Karpiku” do oglądania której Zapraszam Serdecznie.

Podsumowanie sezonu 2014.

 

W dniach: 8-11 listopada 2014 r. zasiadką która podsumowała sezon 2014 zakończyliśmy tegoroczne połowy.

Na zasiadce obecni byli: Sławek , Sebastian i Adam. Korzystając z faktu iż pogoda jest łaskawa , było ciepło

i całkiem przyjemnie postanowiliśmy zorganizować zasiadkę na łowisku Zgoda k.Jarosławia. Czy złowiliśmy ryby ?

Otóż tym razem nie udało się nic złowić .Zwyczajnie karpie nie żerowały więc zasiadka być może trochę niedosyt ale

czy zawsze trzeba złowić ??? Patrząc z perspektywy całego sezonu to nie było tak źle. Przy grilu i piwie solidnie

pogadaliśmy o mijającym sezonie. Sporo uwagi piświęciliśmy na analizie swoich zasiadek pod kątem złowionych ryb

jak również spraw ogólnie klubowych. Na pewno pozytywnie wnioski przydadzą się na nast. sezony.

Omówiliśmy wstępnie plany na następny sezon. Jest kilka fajnych pomysłów, kilka łowisk do poznania ale to wszystko

już w nast. sezonie. Oczywiście w dalszym ciągu będziemy kręcili materiały TV z naszych zasiadek

na które już dziś zapraszamy.

Co nas czeka ?

Niebawem pogoda sprawi iż odpoczniemy od zasiadek nad wodą. Co nie znaczy że nie będziemy się zajmowali karpiowaniem.

Już 29-go. listopada będziemy na Rybomanii w Lublinie a materiał zobaczycie niebawem u nas na str. jak również na

naszym kanale na YT. Będziemy chcieli pokazać w czasie kiedy nie łowimy pewne nasze patenty i ewentualnie nietypowe

rozwiązania dot. sprzętu karpiowego. Na pewno nie zabraknie nam pomysłów na kolejne filmowe materiały.

Być może w naszych relacjach pojawią się tematy bieżące dot. ogólnie karpiowania lub będziemy chcieli pokazać nasze zdanie

na różne sprawy ogólnie karpiowe. Ale to wszystko przed nami.
Pozdrawiamy Bardzo Serdecznie i
DO ZOBACZENIA NAD WODĄ …

Aktualnośći 2015

Majówka na’’ Pogórzu Dynowskim”

 W dniach 30IV-3V spotykamy się na zasiadce w gronie przyjaciół z klubu A & S carp team  w miejscowości Siedliska nad Sanem. Gospodarstwo agroturystyczne „ Nad Stawami” oprócz wielu atrakcji oferuje również wędkowanie w zbiorniku pożwirowym. Na zasiadce meldują się Adam, Seba , Krzysiek, Rafi ,Goma i Fox, towarzyszą nam również koledzy z Nowej Dęby Tomek i Wojtek. 5-cio hektarowy zbiornik obfituje w sporej ilości populację karpia i amura jest też sum, szczupak ,okoń, karaś, lin, leszcz .Położony w dolinie Sanu , otoczony malowniczymi pagórkami porośniętymi lasami- oto pogórze dynowskie . Spokój cisza i czyste powietrze to również zalety owego miejsca. Pogodę mamy raczej zmienną lecz nie ma ona większego wpływu na humory uczestników zasiadki. No dobrze zapytacie- a co z karpiami? Ano były i karpie. Na szczególną uwagę zasługuje piękny prawie 14-to kilogramowy golec Seby. Brawo Sebek!!! . Prócz tego średniaki Krzyśka i Rafiego.Za to Adaś łowi  na ilość -10 szt. karpiowej drobnicy. Wspaniała atmosfera zasiadki dowodzi  temu iż wszyscy dobrze się bawią. Nasz klubowy śmieszek Foxik nie próżnuje – wszyscy śmiejemy się „do łez”.     Na koniec wielkie dzięki właścicielowi łowiska p. Markowi za umożliwienie spędzenia czasu w tak malowniczym miejscu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.    Krzysiek.

, Wzory 2015 ”

                                                                                                                             W dniach 4,5,6,7 czerwca ekipa A & S carpteam w składzie Adam , Seba , Goma , Fox , Tomek, Krzysiek i Rafi meldują się na Lubelszczyźnie – łowisko Wzory. 10-cio hektarowy zbiornik potorfowy, znajdujący się całkowicie w lesie, urzeka wszystkich kochających dziką przyrodę. Dodatkowy atut – przepiękne karpie i amury tam żyjące. Na samym początku zasiadki miła chwila , przyjmujemy do naszego teamu kolegę  Tomka z Nowej Dęby. Potem serdeczne życzenia na 40-te urodziny dla Sebastiana. WSZYSTKIEGO DOBREGO SEBEK!!!. No cóż jest rzeczą normalną, że rano dnia następnego bolała trochę głowa ,ale czasami i taką ewentualność trzeba wpisać w scenariusz zasiadki .W czasie w którym znaleźliśmy się na łowisku , jak się potem okazało ryby prawdopodobnie zaczęły przygotowywać się do tarła , i nie bardzo chciały współpracować . Każdy robił co mógł no i co niektórzy „ dali radę”. Najpierw nasz solenizant otrzymuje prezent- karp około 9 kg.Potem Fox łowi dwa piękne amury, z których jeden nie chce fotki. Wystrzeliwuje jak torpeda z cradle prosto do wody i tyle go widzieliśmy .Jest także karp 15 kg złowiony również przez Foxa .Goma  łowi  dwa karpie jeden mniejszy drugi około 10 kg. To tyle co do złowionych ryb. Tak to już bywa, że nie zawsze i wszędzie o każdej porze roku da się łowić te ryby i  dlatego karpiowanie jest tak nieodgadnione .Ważniejsza jest pewnie przyjaźń ludzi , którzy się spotykają jeżdżąc nie rzadko z daleka by się razem spotkać . Pozdrawiam- Krzysiek.

„ SENTYMENTALNA WODA”          Jest niedzielny czerwcowy poranek, zabieram obu swoich synów Rafała i Kubusia, pakuje sprzęt i naprzód. Gdzie- oczywiście  na ryby.  Notoryczny brak czasu nie daje mi wielkiego wyboru. Staram się  korzystać z każdej wolnej chwili, tym bardziej że letni czas wbrew pozorom mija bardzo szybko. Celem naszej wyprawy jest mała 2- hektarowa glinianka.  Mam swoisty sentyment do owej wody. To tu prawie 28 lat temu stawiałem swoje pierwsze wędkarskie kroki i to tu miałem pierwszy kontakt z rybą zwaną karp. Co roku choć kilka razy staram się odwiedzić to łowisko. Kilkanaście lat temu wprowadzono tu górny wymiar ochronny karpia. Dzięki temu właśnie, wyrosły tu naprawdę piękne  bajkowo ubarwione karpie. Są również i amury którymi zbiornik jest systematycznie zarybiany od paru już lat i zabierać ich nie wolno. Dodatkowy to atut tej wody.  To tyle co do opisu mojej sentymentalnej wody, przejdźmy do działania.   Nęcimy z Rafim  obficie obszar oznaczony markerem .Gotowana kukurydza , konopie i pokruszone słodkie kulki – to chyba standard jak na tę porę roku. Wrzucamy do wody sporą ilość takowej zanęty, mając na uwadze to, że może wejdą amury, a te jak każdemu wiadomo lubią pojeść. Przez kolejnych 7 godzin nic się nie dzieje sygnalizatory milczą. Wiem a nawet jestem pewny że późnym popołudniem lubią podejść karpie, już nie raz zaskoczyły mnie swą „punktualnością”, czy będzie tak i dziś? Rafi patrzy na zegarek i z uśmiechem mówi :  -tato zaraz pojedzie .  Myli się o 10 min – tak uwierzcie tylko o  10 min. Majestatyczne branie wyrywa nas z letargu. Kilka pik, pik i swinger  powoli podjeżdża pod kija. Po wolnym i spokojnym holu naszym oczom ukazuje się pełnołuska brązowozłota piękność. Tak nie przesadzam kolory tej ryby były jak z bajki. Karp jest tak gruby jakby zjadł całą zanętę wrzuconą przez nas 7 godzin temu do wody. Tego jednak pewnie nigdy się nie dowiemy. Kilka fotek , radość Kubusia nasza z Rafałem oczywiście też i wolność. Do wieczora nie mamy więcej brań wracamy do domu.  &n bsp;   Zachęcam wszystkich do łowienia na owych małych gliniankach. Takie spontaniczne wypady dostarczą wam naprawdę niezłych emocji, a przecież każdy z nas ma swoją „ sentymentalną wodę’’ . Może warto tam wrócić.   Pozdrawiamy i życzymy wszystkim pełnołuskich grubasów  . Krzysiek , Rafi i Kubuś.

Powód do dumy               Wakacje w pełni ,a i aura dopisuje bo miesiąc lipiec mamy tego roku wyjątkowo upalny.  Któregoś dnia, mój syn Rafał postanawia samodzielnie odbyć całodniową zasiadkę karpiową. Nie protestuję powiem więcej, jestem zaskoczony a jednocześnie bardzo zadowolony z takiej decyzji syna. Czyżby w końcu poczuł że da radę sam? Pobudka wczesnym rankiem, klamoty do samochodu i nad wodę. Miejsce – mała glinianka nad którą był ze mną już nie raz i posiada potrzebne wiadomości na temat zwyczajów ryb tu bytujących. Zanosimy sprzęt na miejsce.  Na tym moja rola dziś się kończy. Jadę do pracy – ot sprawiedliwość!!! Ale takie to prawo młodości, niech używa bo kiedyś w przyszłości może nie mieć tyle wolnego czasu. Oby tak nie było. Dzień mija w pracy jak zwykle , a ja rozmyślam czy samodzielnie „ wyłuska coś z tej wody”? Wczesnym popołudniem nie wytrzymuję i dzwonię do syna lecz ten nie odbiera. Po chwili oddzwania z wiadomością że właśnie wypuścił pełnołuską 12-tkę . Szybka relacja holu dowodzi, że nie było łatwo, ale dał radę. Oczywiście gratuluję Mu serdecznie. W głębi serca jestem z Niego bardzo dumny i  z powodu wielkości ryby i z tego że dokonał tego sam . Sam go znęcił, sam wyholował i wreszcie sam podebrał do podbieraka. Zabierałem Rafała na ryby od najmłodszych lat, początki były naprawdę trudne ale jak widać „nauka nie poszła w las” To chyba jedna z tych milszych chwil w tym pędzącym do przodu życiu, ale  wiem  że pasje życia przekazałem kolejnemu pokoleniu. Pozdrawiam Krzysiek.

„Przystanek rodzina i przyjaciele”

Dnia 11-12.07.2015r. doszła do skutku planowana od paru miesięcy zasiadka w „Grębowie”. Ktoś, by zapewne zapytał dlaczego kilka miesięcy planowaliśmy wyjazd do Grębowa???  I tu pytanie jak najbardziej na miejscu, gdyż głównym celem tej zasiadki nie były nasze „pływające gwiazdy”, którym poświęcamy każdą wolną chwilę , a spotkanie z przyjaciółmi w rodzinnym gronie. Oczywiście zestawy były zarzucone i co jakiś czas „pikanie”, przerywało sielankowy nastrój no, ale może zacznijmy  wszystko od początku J.Tego dnia mieliśmy zarezerwowane 10 stanowisk rozlokowanych tuż przy wejściu na łowisko (przy pomoście), tak abyśmy nie mieli daleko od altanki, którą obraliśmy na miejsce do grillowania. Nad wodą tego dnia pojawili się: Adam, Seba, Goma oraz Ja (towarzyszyły nam żony oraz dzieci) oraz nasi koledzy z Nowej Dęby: Wojtek, Andrzej, Emil,  Rafał, Marek. Łącznie było Nas około 18 osób.Po zarzuceniu zestawów wszyscy zgromadziliśmy się we wspomnianej altance, gdzie zapach palonego grilla, prowadzone rozmowy oraz śmiech co chwile przerywane były pikaniem sygnalizatora. Każdy kto znajdował się w altance i miał branie mógł liczyć na doping reszty w „sprincie do kija” ;).  Największą frajdę tego dnia absolutnie miały dzieciaki, dla których samodzielne holowanie ryby i zrobienie z nią zdjęcia było pierwszą okazją bliskiego spotkania z „Panem Karpiem” w swoim życiu. Ponadto dla  dzieciaków był przygotowany konkurs rysunkowy, gdzie zadaniem było namalowanie ryby. Wszystkie prace były na tak wysokim poziomie, że nie dało się wyłonić tej najlepszej, w związku z czym wszystkie dzieciaki zajęły I miejsce otrzymując w nagrodę słodycze J.    A jak wyglądała sprawa z rybami? A no były i to całkiem sporo, ale tego dnia nikt specjalnie nie nastawiał się, ani na ich ilość, ani wielkość. Największym złapanym okazem mógł pochwalić się kolega Wojtek – waga wskazała na 8 kg. Jako, że Wojtek to początkujący karpiarz to okazało się, że to była jego „życiówka”. Brawo Wojtek oby tak dalej! J Pozostałe karpie wagowo wahały się w granicach 2-6 kg i  brały regularnie tak samo w dzień jak i w nocy.

Na koniec tego opisu pozostaje mieć nadzieję, że zasiadka rodzinna wpiszę się na stałe w kalendarz wyjazdów A&S Team, a w przyszłym roku okoliczności pozwolą, abyśmy się spotkali w pełnym klubowym gronie z przyjaciółmi, którzy z różnych przyczyn nie mogli być z Nami, a których po prostu brakowało.    Tomek

KARPIE W UPAŁACH
Jak wszystkim wiadomo, ostatnimi czasy nasz kraj nawiedzają prawie 40 stopniwe upały. Jak wobec tego reagują na to ryby? Rafał postanawia to sprawdzić, na kolejnej samotnej jednodniowej zasiadce.Powiem szczerze że patrzę na to z lekkim przymrużeniem oka.Jak można siedzieć nad wodą w takim upale. No cóż pewnie można i to z nie byle jakimi wynikami.Najpierw amurek, potem dwa piękne pełnołuskie karpie z których tylko jeden daje się sfotografować, drugi zaś spina się przy samym brzegu. Trochę szkoda, ale cóż to właśnie jest kwintesencja zasiadek karpiowych. Nigdy nie wiesz co może się zdarzyć.Potrzebna jest odrobina pokory, bo jak zawsze powtarzam, karpie to ryby tajemnicze i nie zawsze przewidywalne. Gratulacje dla syna za kolejne sukcesy a i nabyte doświadczenie, bo napewno znowu się czegoś nauczył. Pozdrawiam Krzysiek.

Teamowe zakończenie sezonu 2015r.

W dniach 2,3,4 października askarpteam w składzie Adam, Seba , Goma , Tomek , Krzysiek i Rafi spotykaja się na kolejnej zasiadce.Miejsce znane już z majówki, tegoż roku. Pogóże Dynowskie gospodarstwo agroturystyczne „Nad Stawami”- postanawiamy zakończyć tu tegoroczny sezon.Wiadomo, każdy z nas pewnie jeszcze gdzieś pojedzie na ryby, lecz w tym składzie  w tym roku się już nie spodkamy.Pierwsi przybywamy z Rafim na miejsce i tuż po zarzuceniu zestawów miła nispodzianka.Po długim holu Rafał łowi pięknego karpia.Wieczorem wspólna biesiada i podsumowanie tegorocznego sezonu i znowu  niespodzianka- u Adasia na macie melduje się również piekny misiek.Jak na zakończenie sezonu  to już niezły wynik, lecz to nie koniec. Ostatniego wieczora zasiadki Adaś znowu pokazuje klasę . 14-ście kilogramów karp.Trzy piękne karpie i kilka mniejszych, każdy z nas miał kontakt z rybami. I tak kolejny sezon minął bezpowrotnie, jaki był?. To pytanie zadajemy sobie chyba zawsze gdy zbliża się zima.

Przeżyliśmy kolejne piękne chwile nad wodą, czy w słońcu czy w deszczu, nie ważne.Były to chwile nad wodą i na łonie natury a ryby to dopełnienie naszej pasji.Chciałbym ze swej strony podziękować kolegom z teamu za wspólne zasiadki , może nie byłem na wszystkich obecny, lecz to nie realne.Ważną rzeczą jednak jest, że grono ludzi spotyka się ze sobą mając konkretny cel-łowić karpie i darować im życie.Pozdrawiam serdecznie Krzysiek.

Aktualnośći 2016

Wielka Niewiadoma ??? … Prawie w Madrycie i Haczyk w Palcu… czyli Inauguracja Sezonu Karpiowego wg. A&S Carp Team”

Po długiej zimowej przerwie nadszedł ten długo oczekiwany dzień w którym po raz pierwszy w 2016r .zmobilizowaliśmy się na zasiadkę karpiową. 15-17 kwiecień … łowisko „Nad Stawami” wg.Naszych zimowych ustaleń było celem na Rozpoczęcie Sezonu. Wszystko jasne … Łowisko wybrane … Termin i stanowiska również zarezerwowane… Tylko jechać i łowić … Fajnie się
to Nam układa, ale na tydzień przed zasiadką dostajemy info. iż w tym sezonie drastycznie w porównaniu do poprzednich sezonów wzrasta opłata za wędkowanie. Totalna konsternacja !!! pojawiają się myśli o rezygnacji ??? Na szybko ustalamy że mimo info.o wzroście kosztów za łowienie jedziemy i postaramy się przekonać właściciela  że to zdecydowanie nie jest dobra sytuacja.
Rezerwujemy łowisko w lutym wiedząc jaki jest koszt łowienia a tu nagle okazuje się ze to zdecydowanie wzrasta ale gdybyła dokonywana rezerwacja to o wzroście kosztów nie było mowy. Wszystko wyjaśnia się na miejscu ! … I nie potrzeba przekonywać zbytnio właściciela łowiska aby potraktował nas w należyty sposób. Dogadujemy się co do kosztów
i akceptujemy je na przyszłość. Dodam iż właścicel wykazał się naprawdę znajomością cen za wędkowanie na tego typu wodach i wspólnie zaakceptowaliśmy cenę za wędkowanie która odbiega od oficjalnej podanej na str. w internecie (jest niższa) i za ten fakt wielkie dzięki.
Jadąc na łowisko tak zajęci byliśmy rozmową że kompletnie przeoczyliśmy miejscowość Dynów ? i dopiero gdy po jakimś czasie widząc tablicę z napisem MADRIT zoriętowaliśmy się że jesteśmy w Madrycie w Hiszpanii heheheh…. tylko jak przejechaliśmy przez kilka granic ??? .Oczywiscie to żarty… Ale faktem jest że będąc już na ostatniej prostej do Dynowa nie wiadomo dlaczego pojechaliśmy inną drogą co sprawiło że nadrobiliśmy co najmniej 30km. No cóż takie to uroki pitolenia w aucie .O samej zasiadce słów kilka : Rozpoczynamy łowienie w godz. popołudniowych i generalnie ryby współpracują. Nie są to wielkie  okazy ale nie narzekamy. Powoli zjeźdzają się nasi teamowicze. Pierwszy melduje się Sławek  jest grubo przed Nami. Potem Tomek a w sobotę Krzysztof wraz z młodszym synem Kubusiem … Rafał (obowiązki szkolne) Łowi z nami zaprzyjaźniony kolega Artur (Mazik).Generalnie wszyscy łowią karpie , jesiotry i atmosfera zasiadki jest spoko.Trzeba wspomnieć o małym incydencie otóż kolega Tomek bardzo niefortunnie wbija sobie  haczyk w palec u dłoni i potrzebna jest
pomoc lekarska. Hak jest głęboko wbity na tyle że sam poszkodowany nie daje rady usunąć go samemu. Nie czekając długo wraz ze Sławkiem udają się do Dynowa ale nasza służba zdrowia działa tak że nie ma lekarza który by mógł pomóc Tomkowi. Więc chłopaki udają się na Rzeszowa i dopiero tam udzieloną ma pomoc Tomek. Palec jest cały (do wesela się zagoi) nie wiem co z hakiem ?? Reasumując zasiadka bardzo sympatyczna . Największego karpia łowi Seba (ponad 11kg.) Seba w nocy z soboty na niedzielę łowi rybę która jest najczęśtrzym jego przyłowem . SUM tak (madzino) trochę ponad 1m.dł. i tym miłym akcentem kończymy zasiadkę.Jeśli chodzi o materiał filmowy to postanowiliśmy nie kręcić . A wynika to z faktu iż całe zamieszanie dot. kosztów łowienia sprawiło iż straciliśmy cały konspekt dot. filmu.
Ale poprawimy się na „majówce” która już niedługo.I to by było na tyle ..Do zobaczenia nad wodą .Pod spodem kilka fotek z zasiadki.

Hawłowice 15-17 .05,2016
Będąc na jednodniowej zasiadce w Hawłowicach w marcu wymyśliłem sobie majowy wypad na ryby w tygodniu , zarezerwowałem pierwszy wolny termin 15-17 maj 2016 , stanowisko 6. Do wyprawy zwerbowałem Sebastiana.
Wyruszyliśmy w niedziele rano, pogoda i humory dopisywały.
Dotarliśmy na miejsce o godzinie 11, od razu rozpoczeliśmy przygotowanie do wędkowania i naszego pobytu na łowisku.
Około godziny 13 wszystko było gotowe,zestawy wylądowały w łowisku. I czekamy, dwie godziny ciszy, następnie po obserwacji wody widzimy iż ryba pokazuje się przy stanowiskach nr 1 i 4 . Korzystając z tego iż jesteśmy na łowisku sami wywozimy zestawy w stronę tych stanowisk. Około 17 mam pierwsze efekty w ciągu zaledwie kilku godzin wyciągam 3 ryby. Natomiast noc nalężała do Sebastiana, złapał 3 karpie. Pierwszy dzień za nami.
W kolejnym dniu dalej nastawiamy się w stronę stanowiska nr 4, pogoda trochę się pogorszyła, i brania ustały aż do południa kiedy to Sebastianowi dopisało szczęcie tym razem on zaczął pierwszy wyciągać ryby mimo iż ryba nie była tak aktywna jak w niedziele. Ja w poniedziałek wieczorem złapałem 1 karpia.
Zaczynamy trzeci i ostatni dzień naszej zasiadki , ostatnie moje branie 6 rano,i była to ostatnia ryba naszej zasiadki.
Czas pakować się powoli do domu jeszcze kilka rzutów na inne stanowiska ale bez efektów. Kończymy nasz krótki ale intensywny wyjazd, z wynikiem 10 złowionych ryb.

Rekonesans na żwirowni  ‘’          W dniach 8-10 lipca 2016r wybieramy się na nowe jeszcze oficjalnie nie otwarte  łowisko koło Tarnowa. Skład ekipy to Krzysiek i  Rafi ,  Goma i Seba. Wyrobisko pożwirowe wielkość 15ha ,średnia głębokość około 8m.Dzięki uprzejmości właściciela mamy możliwość przetestować wodę, w której karpie nie były jeszcze kłute. Ryb jest naprawdę sporo co widać na echosondzie jak i na macie Poławiamy ich naprawdę dużo . Około 50 szt .  W większości to sztuki mniejsze ,ale było i kilka większych 9-tki 11-stki 12-stki. Padło też nowe PB Rafika golec 13,6 kg . Według mnie woda z dużym potencjałem i w bardzo urokliwym miejscu . No może pobliska czynna jeszcze żwirownia trochę  hałasuje, ale przecież pokłady surowca kiedyś się skończą i nastanie cisza . A  owa nowa woda powiększy się prawie do 40ha .Tak zapewnia właściciel .  Melodia przyszłości brzmi nie źle. Boję się jednak tylko o jedno . Czy owa jeszcze dziewicza woda i obszar wokół niej, będzie należycie traktowany i użytkowany przez  karpiarzy? Oby tak było.  Bo nasza kultura (nie obrażając oczywiście nikogo) pozostawia naprawdę wiele do życzenia, tak jeżeli chodzi o kwestję obchodzenia się z rybami jak i poszanowania przyrody. Jeszcze raz dziękuję właścicielowi za udostępnienie łowiska i kolegom z teamu za miło spędzone chwile  .  Pozdrawiam serdecznie                                                                                                                                                                                                                                             Krzysiek

POWRÓT NA STARY SĄCZ                                                                                                               

Powoli kończy się lato, słońce nie grzeje już tak mocno a i noce już coraz chłodniejsze.

Biję się z myślami gdzie jeszcze wyruszyć, choć na krótką zasiadkę . Szybko podejmuję decyzje, a powodem tego jest telefon od poznanego niedawno nad wodą karpiarza z Rzeszowa Roberta. Jedźmy na Sącz – słyszę w słuchawce. Potem sprawy potoczyły się już bardzo szybko. Zarezerwowałem stanowiska dla siebie, syna Rafała i Roberta i za dwa tygodnie spotkaliśmy się na łowisku. Ostatni raz byłem tam 5 lat temu . Muszę się przyznać że nie jestem zwolennikiem tzw.( łowienia z wywózki) lecz próbowałem za wszelką cenę się przełamać. Specyfika tej wody wymaga takiego właśnie łowienia. Żwirownia z  bardzo zróżnicowaną głębokością , do tego ostre jak brzytwa głazy to właśnie łowisko w Sączu. Chcąc nie chcąc musiałem pływać i sondować owe dno by znaleźć jakieś sensowne miejsce do położenia zestawów. Teoria teorią a praktyka…. oj napływałem się solidnie by w końcu postawić markery, z których jeden od razu poszedł na dno . Szajs z allegro no trudno lecz nikt nie mówił że będzie łatwo. Z pomocą przychodzi Robert i mam już markery a miejsca trzeba znowu szukać sondą – masakra jakaś . Rafał próbuje mnie pocieszać że będzie dobrze , lecz jakoś nie bardzo to do mnie dociera. Wywiozłem w końcu  zestawy i z wielką ulgą usiadłem na fotelu. Nawet nie zdążyłem ochłonąć po perypetiach które mnie spotkały, a tu mój wideotronic wzywa a baitrunner wchodzi na wysokie obroty. Nie wierzę to nie możliwe mam branie. Na macie melduje się całkiem przyzwoity amur. Lecz do mnie dalej nie może dotrzeć fakt że ,sam wysondowałem miejsca i zrobiłem to chyba dobrze skoro tak szybko nastąpiło branie, a może to przypadek a amur po prostu się przybłąkał? Tępo nie zwalnia Robert ma branie i trzeba wypłynąć po rybę bo stoi między głazami i nie da się  ruszyć. Dajemy radę i na macie tym razem ląduje pełnołuski karp. Pierwszy dzień mija bardzo szybko , nie mamy już brań. Mnie jednak nurtuje fakt – czy dobrze postawiłem zestawy ? Jutro też jest dzień myślę będę kombinował. Drugiego dnia jednak nie trzeba nic kombinować bo od rana systematycznie łowimy amury, potem również karpie Rafał  prowadzi zdecydowanie tego dnia . A  ja- no ja tylko pływam już nawet nie protestując . Kolega Robert też ma nie złe wyniki. Noc mija spokojnie , ale o 6.00 rano  znowu branie  lecz Rafał spina rybę . To dzień powrotu więc powoli zwijamy obóz . Podsumowując to jestem zaskoczony tak dobrymi wynikami –(5 amurów i 4karpie)zważywszy na moje umiejętności co chodzi o „wywózkę”. Na pewno wrócę do tego rodzaju łowienia i już myślę o markerach które  nie będą tonąć. Dziękuję bardzo Robertowi za miłe towarzystwo i pomoc. Bo wszelka dobroć wychodząca jak mówi wraca z powrotem podwójnie!!! Swoją drogą wspaniały pełen humoru człowiek i bardzo etyczny wędkarz. Pozdrawiam serdecznie- Krzysiek

Aktułalności 2017

Majówka na łowisko Extra Carp w Radymnie  2017

W dniach 29.04 – 03.05.2017 odbyła się zasiadka karpiowa Teamu A&S w składzie : Sławek, Tomek, Seba, Adam i gościnnie Daniel i jego dziewczyna Marta.

Zasiadka odbyła się na łowisku Extra Carp w miejscowości Radymno. Jeszcze w zimie wybraliśmy to właśnie łowisko na „majówkę” z racji iż jest blisko… jest nowe

więc nie do końca zba

dane ,jak również dlatego że na tej wodzie już niebawem odbędą się zawody które są eliminacją do Mistrzostw Polski jakie organizuje PFWK.

I w zawodach tych startujemy. Myśl przewodnia „majówki” to dobra zabawa w gronie przyjaciół oraz jak najlepsze poznanie wszelkich spraw dot. łowiska.

Plan był taki aby sprawdzić dwa stanowiska nr: 18 i 19 czyli: zatokę. Na wcześniejszej zasiadce na tej wodzie obławialiśmy stanowiska całkowicie po drugiej str.

i okolice środka wody. Atmosfera zasiadki jak zwykle spoko. Wspólna biesiada i mnóstow rozmów o karpiowaniu i nie tylko. Codziennie odwiedza nas opiekun wody

niezawodny P.Kazimierz oraz kilku karpiarzy którzy również łowią na innych stanowiskach. Czas bardzo szybko mija a jedyną niedogodnością są sprawy pogodowe.

Przez całą zasiadkę niskie temperatury , zimny porywisty wiatr i niekiedy deszcz. Po każdej dobie wspólnie wymieniamy się informacjami oraz pomysłami na kolejne

godziny zasiadki. Ostatniej doby jeszcze mały spacer wookoło łowiska, analiza innych stanowisk i wniosków tyle że głowa boli.

Aha…. bo zapomniałbym napisać czy karpie brały ??? … Jasne że BRAŁY !!! …. Udało się złowić kilka szt. wagowo w przedziale 9-6kg.

Reasumując zasiadka jak najbardziej udana. Każdy pewnie anlizuje ją inaczej i układa sobie nowe pomysły na dalsze karpiowanie... 

LIPCOWE AMURY Z SĄCZA     2017

W dniach 09-11.07.2017  wybraliśmy się na  zasiadkę w  Starym Sączu.  Skład ekipy  to: Krzysiek, Rafi i Kubuś . Nad wodą zameldowaliśmy się w niedzielne popołudnie. Po krótkim rekonesansie mieliśmy dość pozytywne odczucia, ponieważ podczas rozmowy z wędkarzami którzy akurat opuszczali łowisko, dowiedzieliśmy się że w miniony weekend brania były dość regularne.

A więc do roboty, po rozbiciu całego sprzętu nadszedł czas na wywiezienie zestawów, podjęliśmy decyzję ze jeden z markerów postawimy w odległości ok. 40 m od brzegu i tak też zrobiliśmy. Większość wędkujących na Sączu swoje przynęty stawia na odległości często przekraczającej 100 m, więc dla reszty byliśmy dziwakami, nam jednak udało się znaleźć fajne miejsce blisko brzegu więc dlaczego by nie zaryzykować. Jak się później okazało była to bardzo trafna decyzja. Pierwszej nocy zanotowaliśmy 4 brania, wszystkie karpie były w przedziale wagowym  6-8kg. Po porannej kawie sprawdziliśmy prognozy pogody i nie zapowiadało się dobrze, cały poniedziałek jak i wtorek miały być burzowe, co zrobić rezerwując stanowisko kilka miesięcy wcześniej nikt przecież nie jest w stanie przewidzieć jaka będzie pogoda. No ale nic, przewieźliśmy zestawy i po około godzinie mamy dosłownie 5 brań jedno po drugim. Efektem jest kilka przepięknych azjatów na macie, podczas ważenia jednego z nich waga wskazuje 15 kg – nowe PB Rafała. Kubuś wykazuje się wielkim sprytem, podbierając wszystkie ryby. Przez ten czas na niebie zdążyły się zebrać czarne chmury i zaczęło dość solidnie grzmieć, ale na nasze szczęście skończyło się tylko lekkim deszczykiem. Do wieczora regularnie mieliśmy brania tak karpi jak i amurów. Późnym popołudniem znów nadeszła burza prognozy na wtorek były coraz to mniej sprzyjające, więc stwierdziliśmy ze z samego rana zjeżdżamy. Ostatnia noc minęła już bardzo spokojnie obudziło nas tylko jedno branie tzw. „zarybieniówki”. Rano pozwijaliśmy majdan i do domu. Jak szybko policzyliśmy podczas drogi powrotnej, udało się nam złowić około 90 kg ryb w 36 godz

Wrażenia-bardzo pozytywne, porządek panujący na stanowiskach , duże ryby pływające w akwenie, to wszystko na ogromy plus, jednak  łowisko dość trudne ze względu na gigantyczne zróżnicowanie dna i niejednokrotnie problemy z pływającymi na rowerkach klientami parku wodnego. I to by było na tyle.. Do zobaczenia nad wodą.

Zasiadka na łowisku Koblov. 

 

W dniach 21-24 (czwartek - niedziela) wrzesień 2017r. Nasz Team w składzie : Adam, Seba, Sławek, Daniel oraz jego dziewczyna Marta

zorganizowali zasiadkę na łowisku w Republice Czeskiej w miejscowości Koblov niedaleko Ostravy.

Miejscowość Koblov  znajduje się ok 15 km. od granicy z Polską. Jadąc na łowisko dobrze jest uruchomić nawigację gdyż sama miejscowość jest

mała i jest potrzeba wiedzieć gdzie zjechać z autostrady. Generalnie dojazd bardzo prosty.

Wyruszamy w środę 20-go. września w godz. ok 17-18 na dwa auta i na miejsce meldujemy się ok godz. 24-tej. Sama podróż mija szybko bo tak jak

wspomniałem droga jest bardzo prosta. Rano ok godz. 6-tej. wjeżdzamy na łowisko i rozbijamy się na wcześniej zarezerwowanych stanowiskach

(Adam i Seba 10) (Sławek i Daniel 11).Tego samego dnia w godz. popołudniowych odwiedza nas właściciel łowiska. Bardzo sympatyczny GOŚĆ !

Udziela nam wszelkich informacji dot. łowiska, rezerwacji, nęcenia, przynęt itd. Właściciel nie mówi po polsku ale doskonale rozumiemy jego sugestie i wszelkie informacje.

Otrzymujemy również kilka instrukcji dot. regulaminu

oraz poruszania się na łowisku ale i nie tylko. I tak np. dowiadujemy się że markery które są ustawione w pewnych miejscach to w ten sposób

oznaczone są zaczepy lub podwodne drzewa których niesposób było usunąć z łowiska.

Jeśli chodzi o brania karpi to bardzo któtko czekamy na pierwszy odjazd. Miejscówki nęcimy głównie ziarnem gotowanym + pellet + kulki wszystko

zalane wcześniej przygotowaną zalewą. (squid + halibut + mieszanka przypraw). Generalnie notujemy brania cyklicznie czy to w dzień czy w nocy.

 

Ryby to głównie karpie pełnołuskie w przedziale od 16-2 kg. W piątek udajemy się do Ostravy na małe zakupy. I tu trochę rozczarowanie bo mając porównanie

do "polskiego Lidla czy Tesco" to jeśli chodzi o dostęp do produktów czy jakość bijemy Czechów na głowę. Co do cen ? to fakt mają delikatnie taniej

ale NIE MA TO JAK POLSKI PRAWDZIWY CHLEB, PIWO ! Nie wiem dlaczego ale naprawdę jeśli ktokolwiek chciałby powędkować na tym łowisku i robić zakupy

w Ostravie to generalnie proponuję zabrać z Polski wszystko bo co do jakości to odstają daleko w tyle...

Podsumowując łowienie to koszt 1200 koron (ok 160zł/osoba łowiąca) od czwartku do niedzieli i tu ważna informacja : Trzeba mieć korony nie da się zapłacić złotówkami.

Wszystko było by naprawdę super ale muszę jeszcze wspomnieć o pogodzie. Naprawdę dostaliśmy solidnie po dupie jeśli chodzi o deszcz.

Pogoda a dokładnie jej brak to jedyny minus. Rozkładamy , Łowimy przez te wszystkie dni oraz jeszcze na koniec gdy się składamy ... CAŁY CZAS LEJE !!!!

TRZEBA KOCHAĆ TAKIE ŁOWIENIE !!!! oj. TRZEBA !!! zasiadka nie trwa od czwartku do niedzieli a jeszcze co najmniej tydzień z uwagi na wysuszenie sprzętu.

Ale Co tam !!! Było całkiem przyzwoicie i to nic że nie było pogody ! Kilka ładnych rybek zostało złowionych i generalnie to warto na to łowisko wrócić

ale już w przyszłym sezonie. Życzę tego sobie jak również innym miłośnikom turystyki karpiowej !...

Pozdro ! i do zobaczenia nad wodą !

Aktualnośći 2018

Rozpoczęcie sezonu 2018

Łowisko w miejscowości Hawłowice czyli Gospodarstwo Agroturystyczne o nazwie Swoboda.

13 dzień kwietnia piatek godz. 8 rano udajemy się ( Adam i Sebastian) na Hawły. Na łowisku czeka już na nas Sławek.
Powoli docieramy na miejsce i w słonecznej ciepłej pogodzie rozbijamy biwak na stanowiskach 4,5,6.
Na łowisku trochę się dzieje bo stanowiska 2,3 oraz 7,8,9 a potem 1 i 10 również zajęte.
Adam jak zwykle na 4-ce. Seba ze Sławkiem po trochu 6 i 5-ka.
Czas szybko mija i zanim się zoriętowaliśmy mamy godz. popołudniowe. Pierwsze branie jest u Adama. Gwałtowny i zdecydowany odjazd i po 
10-15 min. holu piękny karp ląduje na macie. Jego wielkość jest naprawdę solidna Adam tak chyba do końca jest zdezoriętowany dużo mówił 
o swojej pasji która trwa nieprzerwanie 20 sezonów i takiego początku kompletnie się nie spodziewał. Ale to jeszcze nie koniec 
W nocy z piątku na sobotę branie u Seby !!! .... Jest z tym małe zamieszanie ale końcem końców na macie ląduje piękny karp i Seba chyba też 
z niedowierzaniem spogląda na jego wielkość.... Nie czekamy długo aby obwieścić Sebastiana nowy Personal Best. !!!! 
To takie najciekawsze momenty pierwszej doby. W sobotę rano na łowisku melduje się Krzysiek z synem ...tym razem Rafała zastępuje Kubuś.
w międzyczasie Seba doławia pięknego karpia a Adam ku kompletnemu zdziwieniu okazałego amura. I wydawało by się że emocje trochę opadną
gdy nieoczekiwanie u Adama następuje jazda że kołowrotek się pali.... Emocjonujący hol i na macie melduje się karp który po zważeniu pokazuje wagę +20kg.
Wniosek nasuwa się od razu . Na 20 lat zajmowania się tym sportem już od pierwszej zasiadki ryby współpracują na +20. 
Reasumując jeśli chodzi o złowione ryby to tak mija sobota. Zasiadka to nie tylko ryby. Oczywiście wszystko dookoła nich się kręci ale dużo rozmów o rzeczach
związanych z karpiowaniem oraz z publikowaniem materiałów video z naszych zasiadek. Fajnie jest się spotkać w większym gronie wymienić się doświadczeniami
omówić kalendarz zasiadek na 2018r. Dopiąć szczegóły niektórych wypraw które przed nami.
Na koniec w niedzielę jeszcze wspólna poranna kawa i czas pakować się do domu z nadzieją że za dwa tygodnie znowu wyryszy się na karpiowy szlak.
Do zobaczenia...foty w sezonie 2018

Uroczysko Karpiowe

  Drugi w tym sezonie wyjazd na karpie zaplanowany jeszcze zimą to tzw. majówka. Seba, Adam, Sławek, Przemek i Daniel meldują się na łowisku
  Uroczysko Karpiowe już w sobotę rano. Po załatwieniu wszelkich formalności z właścicielką łowiska udajemy się na zarezerwowane miejscówki.
  Łowiliśmy na tej wodzie trzy lata temu i tym razem wybraliśmy miejscówki dokładnie naprzeciwko tych które mieliśmy poprzednim razem. 
  Jedyna niedogodność to taka iż stanowiska 12, 13, 14 ustyuowane są na grobli a to powoduje małe utrudnienia ale jak się chce łowić blisko zatoki
  to innego sposobu nie ma. Generalnie to nie było tak źle i łowienie z grobli jest fajnym doświadczeniem. Czas bardzo szybko mija i za nim się obejżeliśmy
  nastał wieczór a wraz z nim zaczęły się brania. Nie będę się szczegółowo rozpisywał kto pierwszą rybę wyholował bo od pierwszej nocki ryby lądowały na macie 
  I było ich sporo , na tyle że w pewnym momencie przestaliśmy liczyć. Sebastianowi udało się wyholować nowe PB więc zaliczył "wiadrowanie" . Takiego małego
  "wiadrowania" nie uniknął również Adam , to za poprzedni sezon i nowe PB. W poniedziałek udajemy się na małą wycieczkę do Katowic. Celem był sklep
  Duxon. Wizyta w sklepie bardzo konkretna i każdy kupił sobie kilka gadzetów. Sam sklep obsługa pełen profesjonalizm. Jeśli ktoś chciałby kiedykolwiek
  podobny sklep otwierać to niech pojedzie i przekona się na własne oczy jak powinien wyglądać profesjonalnie prowadzony sklep wędkarski. Wracając jeszcze
  małe zakupy na obiad i powrót do normalnych codziennych zasiadkowych czynności. Ryby współpracują bardzo dobrze ale są pewne przestoje w braniach co
  zmusza nas do małych karekt szczególnie jeśli chodzi o zmianę położenia zestawów i sposób nęcenia. Okazuje się że nie tylko z wywózki ok 200-250m.
  łowić można na Uroczysku a dobrym strzałem jest położenie zestawów bardzo blisko brzegu nawet do 20m. Łowisko potęcjał ma olbrzymi. 33 stanowiska 
  i wszyscy łowią ryby w sporych ilościach jak również wagowo całkiem przyzwoicie. Karpie 12-14-15 kg. to absolutnie normalny wynik. A bardzo często 
  udaje się wyholować rybę z dwójką z przodu. Dla porównania trzy lata temu łowiliśmy sporo karpii 8-10 kg. Tak że przyrosty wagowe świetne. Generalnie 
  zasiadka bardzo udana wszyscy połowili fajne ryby i miło spędzili czas nad wodą. Czas który nieubłaganie mijał i zanim się obejżeliśmy trzeba było się 
  pakować i wracac. Jestem przekonany że jeszcze wrócimy nad Uroczysko i to nie raz. Bo warto ! . foty w sezonie 2018

Wygonin..... Czyli zasiadka wakacyjna.

Jezioro Wygonin znajdujące się w północnej części Polski to był nasz cel i wyzwanie na ten sezon. Zaplanowaliśmy sobie w zimie w kalendarzu że na zasiadkę wakacyjną pojedziemy na legendarne łowisko Wygonin.
Uczestnikami zasiadki byli : Sławek, Sebastian, Daniel, Przemek i Adam. Pięciu pasjonatów karpiowania dla których nie ma znaczenia ilość pokonywanych kilometrów drogi na łowisko jak również innych niedogodnień
związanych z taką wyprawą. 
Wyjeżdzamy w piętek rano ok 10-tej. godz. na miejscu meldujemy się ok 20-tej. z tym że kilka razy zatrzymujemy się w różnych miejscach choćby po to aby rozprostować kości. Rezerwację na stanowiska mamy dopiero od 
godz.12 w sobotę. Po dotarciu nad wodę wstępnie analizujemy czy całe przygotowanie szczególnie mentalne potwierdza się z tym co zastajemy już na żywo. Czy wszelkie opowieści, rady, filmiki na YT. pokazujące jezioro
zgadzają się z tym obrazem który widzimy już na żywo. Zapowiada się całkiem fajnie. Sławek, Przemek i Daniel postanawiają udać się na stanowiska w celu rozpoznania i po dłuższej chwili mamy ich relację z której wynika
iż nie będzie większych problemów z dojazdem na stanowiska. Nockę z piątku na sobotę postanawiamy przespać na parkingu który należy do łowiska. I tym sposobem nadchodzi sobota czyli dzień rozpoczęcia naszej wakacyjnej 
zasiadki na łowisku Wygonin. Udajemy się na swoje stanowiska: Seba z Adamem nr: 18 natomiast Sławek Daniel i Przemek na 17. Adam z Sebą mają jeszcze możliwość pogadania z kolegami którzy kończą zasiadkę na st. 18
I w tym momencie chciałbym uciąc ten opis zasiadki dlatego że kręciliśmy materiał video i tam w tym materiale jest relacja i szczegóły z tej zasiadki. Mam nadzieję że Seba jak zwykle stanie na wysokości zadania i zmontuje materiał
gdzie dowiecie się szczegółów. Na co były brania , jak wyglądały nasze stanowiska, jakie ryby zostały złowione itd....itd. Podam kilka uwag i spostrzeżeń dla tych którzy planują spróbować swoich sił na tej wodzie.
Samo przebywanie nad jeziorem czyli biwak : Wszędzie dookoła jest las , stanowiska dość duże aby można było śmiało rozstawić się w cieniu. Spora odległość pomiędzy stanowiskami powoduje to iż nikt nikomu nie przeszkadza
jeżeli ktoś planuje zasiadkę w większym gronie i zarezerwuje kilka stanowisk to śmiało można stwierdzić iż miejsca będzie bardzo dużo i praktycznie nikt nikomu nie będzie kolidował.  Tym razem zrezygnowaliśmy z gotowania obiadów
nad wodą i postanowiliśmy poznać kuchnię Oberży z miejscowości Konarzyny (5km. od łowiska) . Po prostu codziennie zamawialiśmy sobie obiad składający się z dwóch dań (solidnych i bardzo dobrych) w cenie 21zł. (osoba) 
Taki pełny obiad był codziennie przywożony w wyznaczone miejsce czyli pod sklep-bar który znajduje się przy łowisku. Jeśli chodzi o sklep-bar to całkiem przyzwoita sprawa generalnie dobrze zaopatrzony w praktycznie wszystko
łącznie z przynętami wędkarskimi. Ceny normalne !. W odległosci ok 5km. od łowiska jest miejscowość Stara Kiszewa gdzie jest np. sklep Biedronka i smaczny Kebab który również próbowaliśmy. Na stanowiskach jest generalnie 
różnie z dostępem do internetu. (od różnych operatorów ).... My na 18 mieliśmy bardzo dobry transfer danych , na 17 trochę gorzej.  Reasumując to miejsce czyli Jezioro Wygonin i cała ta zasiadka jest trudna do opisania czy do opowiedzenia
dlatego iż każdy z Nas ma inne zapatrywanie na wiele rzeczy. Do różnych spraw podchodzi inaczej bo ma inny charekter. I dla jednych będzie taka zasiadka przygodą a dla innych już czymś innym. Jak by na to wszystko 
nie patrzył to jeśli ktokolwiek chciałby spróbować swoich sił na łowisku dzikim i w otoczeniu lasu , ciszy to myślę że będzie zadowolony z pobytu nad jeziorem Wygonin. Zwyczajnie nie da się opowiedzieć czy opisać Wygonina.
Tam po prostu trzeba pojechać i przeżyć swoją zasiadkę. My tak zrobiliśmy i było to dla nas kolejne doświadczenie i kolejna wędkarska przygoda.

Łowisko Nebesak

Chcielibyśmy podzielić się kilkoma przydatnymi informacjami tym miłośnikom karpiowania którzy chcieliby spróbować swoich sił na tym łowisku.


1. DOJAZD :


Jedziemy przez Cieszyn czyli autostrada A-4 przed Krakowem zjazd na "zakopiankę" i dalej na Wadowice - Andrychów - Bielsko Biała - Cieszyn
Po przekroczeniu granicy jedziemy drogą 67 do drogi 475 kierując się na miejscowość Horni Sucha (pol. Sucha Górna). Najlepiej użyć nawigacji wpisując miejsce docelowe Lake Nebesak
W Horni Sucha zjeżdzamy na drogę 474 i jedziemy wolno aby nie przeoczyć reklamy. Po prawej str. jest reklama łowiska Nebesak i należy kierować się strzałkami które doprowadzą do samej wody
Na łowisko dojechać można również jadąc autostradą A-1 gdzie kierujemy się na Bohumin (pol. Bogumin) droga 67 i potem na Rychwałd droga 471-470-59 Nawigacja pomoże dojechać.
Wybraliśmy drogę przez Cieszyn dlatego że mamy najbliżej. Stalowa Wola - Jeziero Nebesak = 340km.

2. POZWOLENIE, REGULAMIN, OPŁATY :

Po dojechaniu na miejsce auto zostawiamy na parkingu i udajemy się do "rybaczówki" aby wykupić zezwolenie. UWAGA: MOŻNA PŁACIĆ W ZŁOTÓWKACH. Koszt 3 doby = 145zł.
Opiekun łowiska doskonale radzi sobie z polskim językiem i nie ma problemów z dogadaniem się. Pozwolenie jest imienne i podpisem potwierdzamy że znamy regulamin.
O wszelkie nieścisłości regulaminowe pytamy opiekuna aby potem w razie kontroli nie dochodziło do nieporozumień. Bardzo ważną rzeczą jest to aby stosować się w 100% do regulaminu
bo Czesi są bardzo drobiazgowi i jeśli cokolwiek im się nie podoba od razu reagują. Dlatego o wszystko nawet o najdrobniejsze sprawy konsultujemy z opiekunem. Wszelkie info 
dot. regulaminu znajdziemy tu: http://www.jezeronebesak.cz/userFiles/rybarsky_rad_pl.pdf  Opiekun w trakcie wypisywania pozwolenia zapyta Was czy znacie regulamin.
Kontrole są codziennie w godz. późno popołudniowych. Podczas naszej zasiadki mieliśmy 2 kontrole. Głównie sprawdzane są pozwolenia ale mogą poprosić o pokazanie np. zestawów
na jakie łowimy. Obaj panowie kontrolujący z jakimi my się spotkaliśmy nie mieli żadnych do nas spraw po za sprawdzeniem pozwoleń ewentualnie zapytają o to co udało nam się złowić.

3. OPIS ŁOWISKA, 

Jeziero Nebesak położone jest w bliskim sąsiedztwie nieczynnej kopalni. Generalnie już jadąc od granicy napotykamy na szyby kopalniane jak również na składowiska materiałów które 
są wydobywane w okolicy łowiska. Nie trudno zauważyć iż zbiornik powstał na bazie wyrobiska pokopalnianego. Na str. łowiska http://www.jezeronebesak.cz/mapa-jezera  oraz będąc 
już na miejscu zapoznajemy się z mapką jeziora na której zaznaczone są stanowiska oraz głębokość wody. My wybraliśmy st. 8, 9, 10. Jak widzimy na mapce są to miejscówki
po drugiej str. oraz łowimy na najgłębszej wodzie. Dojazd na stanowiska jest możliwy drogą zaznaczoną na mapce przerywaną kreską. Należy podjechać do stanowiska wypakować 
sprzęt i wrócić autem na parking. Jeśli ktoś ma przyczepkę to może zostawić ją na stanowisku. Jeśli chodzi o dno łowiska to jest ono bardzo zróżnicowane i obfituje w wiele spadów i górek
Na echosondzie mieliśmy sporo zakłuceń szczególnie na głębokiej wodzie ponad 6-6,5m. Dno raczej twarde ale jest namułek w postaci czarnej mazi i zalegającej na dnie dość sporej ilości
roślin (trawa) W dodatku tak podejżewam iż dno stanowi żwir lub surowiec który był tam składowany zanim wyrobisko zostało zalane wodą. Gdy nabierzemy w białe wiaderko wody, która
jest czysta od razu zoriętujemy się że mamy wodę wraz z czarnym nalotem. Również złowione przez nas karpie posiadają ciemny nalot. Po łowisku możemy pływać np. ponton, łódka oraz
można stosować modele. Bardzo ważną sprawą jest dobre zgodne z regulaminem postawienie markera na tyczce. Opiekun łowiska od razu zapowiedział że markety mogą być tylko na 
tyczce i stawiamy je w połowie wody MAX !.... Dlatego iż stanowiska są po jednej i drugiej str. naprzeciwko. Dobrze jest konsultować ten fakt obserwując stawianie markera w połowie wody
patrząc z miejsca środka wody pomiędzy st. 19 - 20.

4. RYBOSTAN, NASZE POŁOWY.

Przez te 3 doby udało nam się wypracować kilkadziesiąt brań i złowić sporo naprawdę solidnych karpi. Na macie lądowały ryby +20, 19-tki, oraz sztuki w przedziale 10-20kg. głównie karpie
pełnołuskie bardzo waleczne. Ryb w łowisku jest bardzo dużo i prawie wszystkie stanowiska miały złowione ryby. 

5 PODSUMOWANIE, CIEKAWOSTKI, UWAGI.

Generalnie bardzo ciekawa woda pod względem rybostanu. Łowisko z uwagi na swoje położenie nie ma jakiegoś klimatycznego uroku choć widać że właściciel próbuje jakoś to zmienić
Jedynie co przyciąga to te olbrzymie wielkie karpie których jest sporo ewentualnie koszty pozwolenia również całkiem przyzwoite. Zasiadka bardzo udana i łowisko Nebesak zapisujemy
na stałe w naszym kalendarzu. Podczas zasiadki mieliśmy możliwość poznania polskich jak i czeskich karpiarzy. Możemy stwierdzić iż jakichś wielkich różnic w sposobie łowienia czy
nęcenia nie ma choć nie obyło się bez zgrzytu ale to raczej z czeskimi miłośnikami "sprężynowania" których mieliśmy na przeciwko i mimo pewnego dogadania się robili wszystko aby
pokazać nam że nie do końca są zadowoleni z naszej obecności skarżąc się opiekunowi który i tak bardzo pozytywnie był na nas zastawiony. Obok siedzieli karpiarze z czeskiego
Teamu i nie było żadnych spięć wręcz przeciwnie duży pozytyw. Na zasiadce mieliśmy możliwość poznania ekipy Małego Rekina na czele z Dominikiem Paczułą autora jednego z
bardzo oglądanych i popularnych filmików które możemy oglądać na kanale YouTube. Oraz dwóch bardzo sympatycznych karpiarzy z Poznania. Wszystkim dziękujemy za wspólne
wędkowanie, pogadanki, piwko, itd.
Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiamy. Na Nebesaku piwo czeskie lane do kufla kosztuje 5zł natomiast puszkowe 4zł. można również kupić mocniejsze alkohole, słodycze
przynęty i płacąc w złotówkach. W łowisku pływa wielki jesiotr i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt iż przy odrobinie szczęścia zobaczymy spektakl w którym ta ryba
wyskakuje w całości ponad wodę ..... widok jest niesamowity !!!!.... Jadąc na łowisko Nebesak należy zapoznać się z pewnymi zagadnieniami dot. poruszania się autem po drogach 
naszych południowych sąsiadów. Na wyposażeniu auta musi być : gaśnica, trójkąt, zapasowe żarówki i bezpieczniki oraz odblaskowe kamizelki dla Wszystkich podróżujących w aucie.
Dodatkowo należy się stosować do znaków ograniczenia prędkości jak pisze 70km/h to jedziemy do 70km/h i ani km więcej. Patrole policji czeskiej są bardzo aktywne i często 
kontrolują szczególnie polskich kierowców. Z uwagi iż jest to strefa przygraniczna nie wymagane są winiety aby dojechać do łowiska. Jeśli ktoś miałby jakieś jeszcze dodatkowe pytania
to oczywiście zapraszamy do zadawania pytań na naszym facebooku ( AS Carpteam Stalowa Wola ) 

"Dzika Woda'' październik i ... jesiotr

Nastała jesień ,w tym roku wyjątkowo pogodna i słoneczna. Zakończenie sezonu postanawiam spędzić na łowisku ''Dzika woda''.Tym razem mój stały towarzysz zasiadek syn Rafał jest nieobecny. Obowiązki szkolne (klasa maturalna) nie pozwalają mu na uczestnictwo w zasiadce.Nie lubię samotności na rybach,( a koledzy z klubu mają inne plany) wiec umawiam się na zasiadkę z kolegą Bogdanem z Dębicy. Na łowisku meldujemy się w piątkowy ranek i zamierzamy posiedzieć do niedzieli.Około południa na macie melduje się pierwszy karp zasiadki. Generalnie ryby słabo biorą ,nie zrażamy się zbytnio.Dyskusje i opowieści z minionego sezonu urozmaicają nam zasiadkę.Jest też coś z napitku bo trzeba się rozgrzać. Zapada noc i ze snu wyrywa mnie znajomy dźwięk centralki. To nie karp to coś innego, szarpie się na końcu zestawu. Jest noc i w świetle latarki ukazuję się oczom naszym sporej wielkości dziwny stwór. To jesiotr , nigdy wcześniej nie złowiłem takiej ryby . Dalsza część nocy i dzień następny mija nam bez brań. Kolega Bogdan łowi wieczorem karpika.Przed nami ostatnia noc która przynosi jedno branie i średniej wielkości karpia. Tak mija nam zakończenie sezonu 2018. Jaki był?Był to sezon jak zwykle udany.Udany bo udało się  pojechać na kilka zasiadek i przeżyć piękne chwile nad wodą. A przecież głównie o to chodzi.A ryby  ano były i ryby może nie giganty ale były.   Dziękuję wszystkim z którymi w tym sezonie miałem przyjemność przebywać nad wodą . Mam nadzieję że w przyszłym 2019 r spotkamy się znowu nad wodą .            Krzysiek

Zasiadka kończąca aktywny sezon karpiowy 2018.

Na ostatnią zasiadkę w 2018r. udaliśmy się w składzie Seba, Sławek, Adam na łowisko Uroczysko Karpiowe. Termin również nietypowy bo od niedzieli do środy przedostatni tydzień października.
W południe meldujemy się nad wodą, jest niedziela w dodatku wybory samorządowe więc tłumów na łowisku raczej nie ma ale kilku karpiarzy jest. Po zaczerpnięciu informacji udajemy się na zarezerwowane stanowisko.
Generalnie na tą chwilę jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni choć patrząc na wodę i otaczającą ją przyrodę widać zdecydowanie iż to końcówka sezonu. Sprawnie rozkładamy sprzęt i wywozimy zestawy z nadzieją na 
te największe karpie z Uroczyska. Pierwsza nocka przynosi tylko delikatne popikiwania a jeśli już jest odjazd to pusty. Trudno jest wytłumaczyć taką sytuację bo niby jest odjazd i szpula kołowrotka kręci się wysnuwając żyłkę,
gdy podniesiemy wędkę (zatniemy) ryby jak nie było tak nie ma a zestaw jest dokładnie taki sam jak go kładliśmy. Zanim się obejżeliśmy mamy poniedziałek który przywitał nas bardzo ładną pogodą. Jest ciepło i słonecznie.
Co jakiś czas zobaczyć można spławy karpi ale nie ma możliwości aby zmusić je do brania. Choć w nocy udało się Sebastianowi przechytrzyć karpia (11,7kg) i uznaliśmy ze to dobry znak na resztę zasiadki. Z poniedziałku 
na wtorek dostajemy sms którego treść nie jest dobra. To komunikat o drastycznej zmianie pogody. Nie trzeba było długo czekać aby się przekonać na własnej skórze że to nie są żarty. Zaczyna powoli wiać wiatr i robi się 
zdecydowanie chłodniej. Do wieczora wieje już tak że mamy pewne obawy przed ostatnią nocką. Następuje całkowite załamanie pogody zaczyna padać deszcz miejscami bardzo obficie do tego bardzo porywisty wiatr (100km/h)
i sytuacja robi się bardzo niedobra. Na wodzie fale jak na morzu. W tej sytuacji już raczej jest pewne że jakichkolwiek brań karpii zwyczajnie  nie bedzie. Jedynym zmartwieniem pozostaje jeszcze jakoś przetwać noc i rano 
poskładać wszystko i wracać do domu. Mimo bardzo złych warunków pogodowych jakie nawiedziły ten rejon Polski udało nam się przetrwać noc i rano dość sprawnie spakowaliśmy się i wrócili cali i zdrowi do domu. Wracając
sporo rozmów o mijającym sezonie co było dobre a co nie do końca się udało. Na bardziej precyzyjne podsumowanie sezonu 2018 przyjdzie jeszcze czas, ale już dziś zapraszam do lektury i do odwiedzania naszej str.

Pozdrawiamy i do zobaczenia nad wodą już w 2019r.

Podsumowanie sezonu 2018  A&S Carp Team 

W kilkudziesiąciu zdaniach chcielibyśmy podsumować Nasz sezon karpiowy 2018. Przedstawić krótką historię całego sezonu, gdzie łowiliśmy i z jakim skutkiem.
Garść ciekawostek oraz tak na gorąco plany na kolejny sezon.
No to zaczynamy: 
Sezon rozpoczynamy dokładnie w połowie kwietnia zasiadką weekendową na łowisku Hawłowice. Efekty bardzo zadowalające i raczej nikt nie spodziewał się takiego 
rozpoczęcia sezonu. Złowione karpie to sztuki +20 ale należy dodać iż złowione były karpie którym do 20kg. było bardzo blisko. Seba nowe PB
Następna zasiadka to tzw. majówka czyli długi weekend majowy tym razem łowisko Uroczysko Karpiowe. Można by napisać iż jest to nasz bardzo udany powrót na tą wodę.
Złowionych karpi nie sposób policzyć gdyż było ich bardzo dużo. Druga zasiadka i drugi raz nowe PB u Seby. 
Jeszcze do końca emocje z zasiadki na Uroczysko nie opadły a tu kolejna zasiadka końcówka maja na Hawłowicach. Bohaterem zasiadki Sławek i jego nowe PB !!! (26.7kg)
Prawdopodobnie największy karp złowiony na tej wodzie przez kilku karpiarzy i nazwany BigMama.
Kolejny długi weekend związany ze świętem Boże Ciało to okazja na złowienie amura. A jeśli chodzi właśnie o tą rybę to kolejna zasiadka tym razem łowisko Stary Sącz.
I tu również kilka bardzo ładnych rybek głównie amurów bo były też karpie udaje się złowić dodam iż byliśmy na zasiadce prawie całym teamem.
W miesiącu czerwcu dwie zasiadki na Hawłowicach z różnym skutkiem . Generalnie czerwiec i lipiec na Hawłowicach to loteria. Można posiedzieć bez brania lub cieszyć się 
z naprawdę dużego "konia".
Początkiem sierpnia zasiadka na łowisku Dzika Woda. Klimatyczne łowisko które daje nam kilka ładnych karpi i amurów. Myślami każdy jest raczej już przy 
zasiadce wakacyjnej  która zbliża się nieubłaganie.
Wygonin ..... to na tej wodzie zaplanowaliśmy zasiadkę wakacyjną tygodniówka na legendarnym łowisku. Połowa sierpnia i najdalsza do tej pory zasiadka. Jeszcze tak daleko
na rybach nie byliśmy. Podczas tygodniowego łowienia udaje się złowić kilkanaście karpi w przedziale 12-19 kg. Wrażeń i emocji było naprawdę sporo bo i łowisko przepiękne
jak również ryby złowione... no i odpoczynek pierwsza liga.
Wrzesień to spontaniczna zasiadka na Hawłowicach z amurowymi akcentami oraz wyjazd na łowisko do Republiki Czeskiej na łowisko Nebesak. Na obu zasiadkach złowione ryby dają sporą satysfakcje
szczególnie wtedy gdy łowione są w innym kraju i na łowisku gdzie jesteśmy po raz pierwszy.
Sezon powoli dobiega końca i udaje się nam jeszcze zorganizować zasiadkę na Uroczysku Karpiowym. Końcówka października to już taki czas że przyroda powoli zapada w sen
zimowy i szczególnie pogoda zmienna jest bardzo. Ekstremalna zasiadka z uwagi na załamanie pogody a mimo tego udaje się złowić karpia Sebastianowi. Każda ryba cieszy !!!
Tak oto po krótce można by było streścić sezon 2018. 

Zapraszam do zapoznania się z kilkoma danymi dot. naszych zasiadek kilka ciekawostek jak również planów na nast.sezon.

- Łowiliśmy na łowiskach : Hawłowice, Uroczysko Karpiowe, Stary Sącz, Dzika Woda, Wygonin, Nebesak (Czechy)
- 11 zasiadek od połowy kwietnia do końca października.
- Na większości złowione ryby.
- Największa ryba złowiona to karp z Hawłowic BigMama 26.700kg. Sławek koniec maja stanowisko 2,3
- Bardzo dużo ryb złowionych na wszystkich odwiedzanych łowiskach ( +12 do +20 )
- Łącznie przejechanych kilometrów dla tych co byli na zasiadkach opisanych wyżej to ok: 5200
- Najdalej byliśmy na Wygoninie ok: 1200km/dwie str.
- Łowisko zagraniczne: Nebesak (Czechy)
- Oriętacyjny koszt wykupu pozwoleń na łowienie dla jednej osoby na wszystkie zasiadki to kwota ok: 1650zł.
- Ilość wypitego piwa na wszystkich zasiadkach to średnio ok 20 piw / zasiadka.....hehehehehhe Co do innych alkoholi brak statystyk.
- Najczęściej spożywana potrawa na zasiadce to żurek z jajkiem.

Kilka słów o zmianach jakie nastąpią oraz plany na nast. sezon.

Przede wszystkim będą zmiany personalne w naszym teamie. Z różnych przyczyn rozstajemy się z niektórymi kolegami. Udział w naszym teamie jest dobrowolny i każdy 
powinien być świadomy co z tej dobrowolności wynika. Nikt też nikomu nie będzie organizował "życia" w sytuacji gdy ktoś tak naprawdę tego nie chce. Każdy z Nas ma 
inny charakter i inne zapatrywanie na różne sytuacje. Każdy przyszedł do Teamu z różnymi aspiracjami. Sztuką jest zgrać zespół ludzi i pogodzić swoje charaktery.
Od jakiegoś już czasu te sprawy nam nie wychodziły. Mam nadzieję że wszyscy zainteresowani to zrozumieli i że rozstajemy się w zgodzie w myśl zasady 
"Nie potrzeba teamu/klubu ..... aby skutecznie łowić karpie i dobrze się bawić".
Kolegów z którymi się rozstajemy pozdrawiamy i życzymy sukcesów.

Sezon zaliczamy do bardzo udanych pod względem organizacji wyjazdów. Coraz lepiej się nam to rozwija i z roku na rok mamy coraz to większe możliwości. Jedynie co nie do końca
nas satysfakcjonuje to "video relacje" .... ale to się zmieni i wrócimy na właściwe tory już w nast. sezonie.
Na pewno będziemy chcieli powtórzyć kilka zasiadek na wyżej opisanych łowiskach oraz spróbować sił na nowych.
Na koniec chcielibyśmy podziękować wszystkim z którymi mieliśmy możliwość poznania oraz wspólnego wędkowania. Pozdrawiamy i do zobaczenia na karpiowym szlaku 
już w nowym sezonie 2019.

  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Pinterest Icon
  • Black Instagram Icon
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now