Aktualnośći 2019

Majówka 2019


W dniach : 1-4 (środa-sobota) maj 2019r. na łowisku Czarna Sędziszowska odbyła się zasiadka na którą wybraliśmy się w trzech: Adam, Seba, Sławek.
Można by było śmiało nazwać tą zasiadkę jako swoisty rewanż za nie do końca udaną wędkarską przygodę kwietniową. Ale po kolei.
W środę wcześnie rano meldujemy się na łowisku Czarna Sędziszowska gdzie już na nas czeka Sławek. W odróżnieniu od zasiadki kwietniowej 
tym razem wybieramy stanowiska dokładnie po drugiej str. łowiska gdzie jedynym mankamentem jest bardzo wysoki i stromy brzeg. 
Biwak rozbijamy u góry , natomiast wędki rozstawiamy przy samej wodzie. Strome zejście do wędzisk powoduje małe problemy gdyż łatwo o kontuzję.
Mamy do obłowienia całkiem pokaźny fragment łowiska o bardzo zrużnicowanym dnie. Dlatego zestawy staramy się kłaść na górkach, jest to dość trude i 
wymaga od nas precyzji. Praktycznie ryby współpracują od samego początku zasiadki i co jakiś czas któryś z nas holuje karpia z czego niektóre sztuki całkiem przyzwoite.
Czas bardzo szybko mija i zanim się obejżeliśmy majówka dobiegła końca. Udało się poznać i wymienić doświadczeniami z kilkoma kolegami jak również zasięgnąć informacji
o łowiskach które mamy w planach odwiedzić w tym roku. Wszystkim którym udało nam się spotkać życzymy wspaniałych zasiadek i jak to mówią : Do następnego.
Trzeba nadmienić również że odwiedza nas kolega Krzysiek wraz z synem Kubą i przez kilka godzin towarzyszy nam na zasiadce.
Ostatni wieczór to spotkanie z właścicielem wody Tomkiem , mała integracja i rozmowy o przyszłości łowiska. A przyszłość z informacji od właściciela napawa nas optymizmem
i już dziś śmiało możemy stwierdzić że na stałe wpisujemy łowisko Czarna Sędziszowska do naszego corocznego kalendarza.   

 

Zasiadka na łowisku Starorzeka.


Pod koniec maja 2019r. a dokładnie w dniach: 25-28 (sobota-wtorek) próbujemy swoich sił na łowisku Starorzeka. Uczestnikami zasiadki są : Sławek, Adam, Seba i gościnnie Artur.
Na tym łowisku jeszcze nigdy nie było nam dane łowić więc zanim zawitaliśmy nad wodę zaczerpneliśmy informacji z wielu źródeł. Jak się tu łowi ?
Pierwsze wrażenia po zobaczeniu wody dały nam do zrozumienia że łatwo nie będzie jak rówież to że łowisko Starorzeka jest szczególne i łowić będziemy na bank w nietypowy sposób.
Bardzo cennych informacji udzielił nam własciciel łowiska jak również kolega (opiekun wody) u którego wykupiliśmy pozwolenia na łowienie. Sławek i Adam stanowisko nr: 5
natomiast Seba z Arturem st. nr: 3. Już w pierwszą nockę zasiadki ok godz. 4 rano na zestawie u Adama potężny odjazd i po kilkuminutowym holu w kołysce melduje się piękny
pełnołusku karp +20. Taka sytuacja napawa optymizmem na dalszą część zasiadki.  Jak się później okazało był to jedyny karp złowiony na Starorzece. O tej porze roku przy temp.
wody ponad 20'C na Starorzece odbywa się tarło leszcza jak również karpia i mimo zastosowania przedziwnych kombinacji za nic nie dało się spowodować aby ryby zachęcić do brań.
Brania oczywiście były ale wielkich leszczy i każdy z nas mógł nałowić się tej ryby do woli. Generalnie Starorzeka to takie nasze kolejne doświadczenie. Łowisko bardzo nietypowe i trudne.
Ale warto było spędzić te kilkanaście godzin na tej wodzie którą polecamy szczególnie tym karpiarzom którzy cenią sobie ciszę spokój i przebywanie w bardzo trudnych , dzikich warunkach.

Zasiadka na Jezioro Nebesak


Druga połowa czerwca 2019r. udajemy się na 4-ro. dobową zasiadkę na łowisko Nebesak w Czechach. Byliśmy na tej wodzie w poprzednim sezonie i postanowiliśmy że będziemy co jakiś czas ją odwiedzać.
Mając wiedzę i pewne doświadczenia z poprzedniej zasiadki postanawiamy iż tym razem zarezerwujemy inne stanowiska niż ostatnio. Wybieramy płytszą część łowiska.
Już w pierwszą noc odnotawać warto iż ryby współpracowały i udało się wyholować kilka szt. Za dnia również są brania i co chwilkę w kołysce meldują się amury a od czasu do czasu karpie.
Śmiało można stwierdzić że zasiadka amurowa bo zdecydowanie ta ryba częściej jest łowiona. Ta sytuacja powtarza się do końca zasiadki. 
 Na łowisku oprócz miejscowych kolegów Czechów spotkać można również Ekipy z Polski.   
Fajna sprawa gdy takie międzynarodowe towarzystwo łowi wspólnie. Jest czas na pogawędki i wymianę doświadczeń. Nie ma bariery językowej i wszyscy się świetnie dogadują.
Pozdrawiamy szczególnie Ekipę kolegów z Tarnowa którą spotkaliśmy na Nebesaku. Jedyny minus zasiadki to upał niemiłosierny. Słońce tak prażyło że ktoś jak nie był zaopatrzony w środki
do opalania to mógł mieć kłopoty. Reasumując : Zasiadka fajna i udana. Kilkadziesiąt przyzwoitych rybek złowione. Najczęściej amury, ale były też karpie,leszce i jesiotr. 
Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tym sezonie jeśli chodzi o Nebesak i już nie możemy doczekać się zasiadki we wrześniu. 

Wyprawa na Jezioro Miłoszewskie.

W dniach: 11-18 sierpnia odbyła się nasza wakacyjna zasiadka na jeziorze miłoszewskim. Uczesnikami zasidki byli: Seba, Sławek, Adam i Artur.
Zimą gdy układaliśmy nasz kalendarz zasiadek jedną z propozycji do realizacji była wyprawa nad Miłoszewo i po dłuższym namyśle postanowiliśmy 
spróbować sił na tym łowisku. Zanim wyruszyliśmy na 7-mio dobową wakacyjną zasiadkę sporo czasu poświęciliśmy na analizę wszekich informacji
dot. łowiska oraz spraw związanych z dojazdem. 650 km. w jedną stronę to już nie jest wyjazd na karpie a raczej karpiowa wyprawa. Pełni wiedzy 
i z pozytywnym nastawieniem wyjeżdżamy dzień wcześniej sobota (10 sierpnia) rano. Jedziemy sprawnie wybierając drogę S7, po drodze odbijamy 
na kilka chwil nad morze. Ok godz. 18 w sobotę jesteśmy już nad j. miłoszewskim w rybaczówce gdzie spotykamy bardzo sympatycznego opiekuna 
łowiska z którym wymieniamy informacje . Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Dokładnie tak  wyobrażaliśmy sobie to łowisko. 
Będzie cisza spokój i dzika przyroda. Zanim weszliśmy na zarezerwowane stanowiska musieliśmy poczekać aż inni koledzy karpiarze dokończą swoje 
zasiadki i nie mogąc doczekać się na tą chwilę postanawiamy obejść dookoła łowisko. Po wycieczce dookoła wody postanawiamy przenocować pod
gołym niebem w sąsiedztwie rybaczówki. Nadchodzi niedziela czyli dzień w którym rozpoczynamy łowienie na j. miłoszewskim Adam i Sławek st. nr 26
natomiast Seba i Artur st. nr: 24. Dość sprawnie organizujemy się na stanowiskach i przychodzi czas na pierwsze sondowanie wody. I tu zaczyna się 
przygoda z głębokością. Dotychczas nigdy nie próbowaliśmy łowić na takich głębokościach. Wystarczy kilka metrów od brzegu i mamy 5-6m głębokości
a za chwilkę 8-10. Stanowiska które mamy ustyuowane są w centralnej części jeziora i dają dość spore spektrum do obłowienia tylko ta głębokość 
powoduje małą konsternacje. Zasięgamy wiedzy u opiekuna łowiska i okazuje się że takie głębokości to standart na j. miłoszewskim. Informacja że 
tu się łowi karpie na takich głębokościach uspokaja i pełni optymzmu stawiamy markery. Ustawiamy po dwa markery na głębokościach od 8 do 14m.
Kilka słów o pogodzie. Mamy bardzo przyjemną pogodę jest ciepło i bez deszczu i tak od początku do końca zasiadki. Czas szybko mija na codziennych 
czynnościach. Rano kawa, śniadanie, wymiana przynęt i niekończące się rozmowy o tym jak zmobilizować ryby do żerowania. Bardzo dużo kombinacji
zmian miejsca położenia zestawów, przynęty oraz sposobu nęcenia nie przekładają się na wynik kolejna doba mija bez brań. Od czasu do czasu słyszymy
informacje z różnych miejsc łowiska że są sporadyczne brania ale prym wiedzie strona od st. 38 do 45. W tamtym kierunku wiatr pcha wodę a wraz z nią
przemieszczają się karpie. Te stanowiska łowią gdy u innych cisza. Jesteśmy pod koniec 4-tej. doby i wobec braku brań Adam postanawia spróbować
łowić dosłownie "pod nogami". Jeden zestaw umieszcza zaraz za grążelami na ok 3,5-4m. w odległości 5m od brzegu. Gdy robi się ciemno następuje 
branie gwałtowny odjazd i o krótkim holu na macie melduje się pierwszy karp wakacyjnej zasiadki.  Jak się później okazało był to pierwszy i zarazem 
ostatni karp tej wyprawy. Do samego końca próbujemy lecz w rezultacie uznajemy iż tym razem karpie wygrały. Przyjmujemy tą sytuację jako świetną 
lekcję pokory i nowego doświadczenia, które zaprocentuje w przyszłym sezonie. Wrócimy na j. miłoszewskie w nast. sezonie bogatsi i mocniejsi o nowe 
doświadczenia zachowując pełen dystans do wszelkich niepowodzeń. Pod koniec zasiadki odwiedza nas jeden z właścicieli łowiska p. Karol i zaklepujemy
rezerwację na przyszły rok. 
Kilka info oraz ciekawostki:
Łowimy zgodnie z regulaminem czyli na dwie wędki ..... ???...... tak ale wszyscy łowią na trzy.....! ryzykują bo na wypadek kontroli PSR mandat 200zł.
Na głębokości 10m jest tak zimna woda że nie rozpuszcza się pasta pelletowa którą oblepiamy ciężarki. Ciekawe czy PVA się rozpuszcza...???
Jeden kolega karpiarz siedzący w zatoce czyli początkowe stanowiska bez dotyku siedzi dwa tygodnie. W tym samym czasie po drugiej str. jeziora 
na jednym ze stanowisk w weekend koledzy mają ok 60 brań.
W odległości 1 km. od łowiska znajduje się Pizzeria Mercato gdzie można zamówić sobie posiłki które są dowożone bezpośrednio na stanowisko bardzo
dobre posiłki i niedrogo. "Danie dnia" składające się z dwóch dań to koszt ok 21zł.
Obok Pizzeri dwa sklepy spożywczo-przemysłowe.  
Na koniec tego krótkiego opisu naszej przygody z j. miłoszewskim chcieliśmy podziękować i pozdrowić wszystkich karpiarzy z którymi mieliśmy możliwość
spotkać się, pogadać i wspólnie spędzić ten wakacyjny czas. Do zobaczenia nad wodą. 

  • Black Facebook Icon
  • Black Twitter Icon
  • Black Pinterest Icon
  • Black Instagram Icon
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now